Liczba ofiar trzęsienia ziemi, do którego doszło osiem dni temu w Nepalu, wzrosła do 7040. Na skutek kataklizmu rannych zostało ponad 14 tysięcy ludzi.

Mija tydzień od katastrofy. Władze: Nie ma możliwości odnalezienia żywych

Tydzień po wielkim trzęsieniu ziemi w Nepalu rząd tego kraju wykluczył możliwość znalezienia pod gruzami żywych ludzi. Według najnowszego oficjalnego bilansu kataklizm spowodował ok. 6620 ofiar śmiertelnych. czytaj więcej

Zaginionych jest ok. 1000 obywateli UE, w większości amatorów trekkingu, którzy znajdowali się w rejonie Mount Everest i regionie Langtang. Potwierdzono śmierć 12 obywateli z Europy.

Nepalskie władze ponowiły apel do międzynarodowych darczyńców o przysyłanie namiotów, brezentu i podstawowych artykułów spożywczych. Podkreślono zarazem, że część darów nie nadaje się do wykorzystania. Potrzebujemy zbóż, soli i cukru - apelował minister finansów Ram Sharan Mahat, który dodał, że wśród otrzymanych artykułów znalazły się tuńczyk i majonez, z których nie ma w tej sytuacji pożytku. Wczoraj z Warszawy wyleciały samoloty z polską pomocą dla poszkodowanych.

Z kolei ministerstwo informacji sprecyzowało, że Nepal w trybie pilnym potrzebuje 400 tys. namiotów, a na razie potrzebującym był w stanie przekazać jedynie 29 tys.

Wstrząsy z 25 kwietnia o sile 7,9 w skali Richtera były najtragiczniejsze w historii Nepalu od ponad 80 lat.  Władze w Katmandu obawiają się, że liczba ofiar kataklizmu może przekroczyć 10 tys. Jeżeli tak się stanie, będzie to najtragiczniejsze trzęsienie ziemi w historii kraju - w 1934 roku zginęło ponad 8,5 tys. ludzi. 

(mpw)