Niepełnosprawny Philippe Croizon zdecydował się na wyjątkowe wyzwanie. Francuz jedzie w Rajdzie Dakar, który daje też mocno w kość w pełni zdrowym zawodnikom. Wczoraj Croizon ruszył do rywalizacji na pierwszym etapie tego najsłynniejszego rajdu świata.

Philippe Croizon /David Fernández /PAP/EPA

Croizon stracił kończyny w wypadku 22 lata temu. Francuz spadł z drabiny po tym, jak poraził go prąd. Lekarze musieli amputować mu ręce i nogi.  

Po latach treningów Francuz zdecydował się podejmować wyzwania, które byłyby wielkim wysiłkiem także dla pełnosprawnych osób. W 2010 roku Francuz przepłynął kanał La Manche korzystając ze specjalnych płetw zaprojektowanych tak, by można je było podpiąć do protez nóg. Jego kolejnymi osiągnięciami było przepłynięcie czterech cieśnin łączących kontynenty.

Moja partnerka w końcu powiedziała mi, żebym przestał zajmować się tymi głupotami, więc w końcu zdecydowałem się na inne szaleństwo - zdradził Croizon.

Dzięki pomocy jednej z firm Croizon przygotował auto, które umożliwiało mu rywalizację na bezdrożach. Najważniejszą modyfikacją był specjalny joystick umieszczony po prawej stronie jego fotela - on odpowiadał za przyspieszanie, hamowanie oraz zmianę kierunku. Na poniższym filmie możecie zobaczyć jak Croizon radzi sobie za kierownicą specjalnie zbudowanej maszyny:

Francuz przejechał kilka rajdów niższej rangi i osiągał w nich bardzo przyzwoite wyniki. Wymarzony start w Dakarze był możliwy m.in dzięki pomocy innego zawodnika rywalizującego od lat w najsłynniejszym pustynnym maratonie. Katarczyk Nasser Al-Attiyah wsparł go finansowo i Croizon pojawił się na starcie w Paragwaju. Co ciekawe, nazwisko bogatszego kolegi z trasy jest wymienione na oficjalnej stronie rajdów wśród sponsorów Francuza.

Teraz przed nim najtrudniejsza część - metę Dakaru zaplanowano na 14 stycznia.