To był szalony początek Rajdu Akropolu dla Kajetana Kajetanowicza. Polski kierowca zaczął trzecią rundę mistrzostw Europy od wypadku, później było tylko lepiej.

Kajetanowicz na trasie Rajdu Akropolu /materiały prasowe /

Kajetanowicz już na pierwszym odcinku specjalnym na chwilę opuścił trasę. Na wolnym zakręcie jego auto dachowało. W pobliżu nie było jednak kibiców, którzy mogliby szybko przewrócić auto z powrotem na koła. Polska załoga musiała długo czekać na pomoc, ostatecznie udało im się wrócić na trasę, ale na mecie mieli aż 14 minut straty.

Na szczęście auto nie było bardzo mocno uszkodzone. Kajetanowicz i Baran poświęcili też trochę czasu, by zrobić drobne naprawy i panowie wyruszyli na dwa kolejne odcinki. Panowie wrócili do świetnego tempa - wygrali oes nr 2, a na trzecim byli drudzy z mniejszą niż sekunda stratą do zwycięzcy. W klasyfikacji generalnej "Kajto" wciąż jest jednak bardzo daleko, aby dokładnie określić jego pozycję musimy poczekać aż wszyscy zawodnicy pojawią się na mecie.

Bez większych problemów jadą za to pozostali Polacy - m.in Wojciech Chuchała prowadzi w klasyfikacji ERC2, a Łukasz Pieniążek przewodzi ERC3. Druga sobotnia pętla wystartuje o 13:47.

(abs)