Zastosowanie systemu wideoweryfikacji VAR podczas Piłkarskich Mistrzostw Świata w Rosji może doprowadzić do zwiększonej liczby czerwonych kartek - twierdzą naukowcy z Uniwersytetu w Leuven w Belgii. Na łamach czasopisma "Journal of the Psychonomic Society, Cognitive Research: Principles and Implications" publikują wyniki badań wskazujących na to, że pod wpływem VAR sędziowie mogą mieć problem z oceną, na ile faul jest wynikiem błędu, a na ile świadomego, celowego działania. Po zobaczeniu powtórek arbitrzy mogą częściej niż zwykle oceniać faule jako celowe i... chętniej sięgać po kartonik.

Zdj. ilustracyjne / Armin Weigel /PAP/DPA

System VAR (Video Assistant Referee) testowany od pewnego czasu w niektórych ligach, między innymi w polskiej Ekstraklasie, po raz pierwszy będzie używany podczas Mistrzostw Świata. System umożliwia weryfikację decyzji sędziego w czterech konkretnych przypadkach - przy bramce, rzucie karnym, bezpośredniej czerwonej kartce lub w sytuacji, gdy mogło dojść do ukarania niewłaściwego zawodnika. Zespół VAR może zasygnalizować sędziemu wątpliwości w każdym z tych przypadków i sędzia, po obejrzeniu powtórek, może potwierdzić lub zmienić swój wcześniejszy werdykt. 

Badacze z Leuven zaobserwowali jednak, że obejrzenie danej sytuacji w zwolnionym tempie może wpływać na ocenę sędziego i to w sposób, którego wcześniej nie przewidywano. Badania prowadzone z udziałem 88 sędziów międzynarodowych z 5 krajów, którym pokazywano nagrania 60 spornych sytuacji wykazały, że ich zdolność poprawnego rozpoznania, czy doszło do przewinienia, praktycznie nie zależy od tego, czy oglądają obraz w naturalnej prędkości, czy w zwolnieniu. Istotna różnica pojawia się jednak w ocenie intencji faulującego. W przypadku wykorzystania technologii VAR i oglądania powtórki w zwolnieniu, sędziowie znacznie częściej deklarowali, że faul zasługiwał na żółtą lub czerwoną kartkę. 

Autorzy pracy sugerują, że sędziom na tegoroczny mundial warto uświadomić, że ich chęć do sięgania po czerwony kartonik może być nadmierna. Oczywiście problemu w przypadku pierwszych żółtych kartek nie będzie, bo VAR nie może być w tym przypadku stosowany. Może się jednak okazać, że przy okazji sprawdzania celowości podyktowania rzutu karnego sędziowie, będą mieli dodatkową motywację, by faulującego zawodnika ukarać czerwonym kartonikiem. Dodatkowo jeszcze, sędzia obsługujący VAR ma obowiązek zwrócić uwagę na faul, który jego zdaniem zasługiwał na bezpośrednią czerwoną kartkę, czego sędzia główny nie zauważył. W takim wypadku fakt oglądania przewinienia w zwolnionym tempie może przechylać opinię na stronę "czerwieni". 

Zastosowanie VAR w polskiej Ekstraklasie spotkało się z generalnie pozytywnym odbiorem. Poza kilkoma trenerami, praktycznie nie wyrażano krytycznych opinii. Owszem, były przypadki podjętych z pomocą VAR całkowicie wypaczonych decyzji, ale dotyczyły one raczej rzutów karnych niż czerwonych kartek. Podczas mundialu w Rosji sami będziemy się mogli przekonać, czy badacze z Belgii mieli rację. 

(mpw)