Prezydent Brazylii Dilma Rousseff podpisała dekret zezwalający zatrudnionym w sektorze publicznym na krótszą pracę w dniach meczów zespołu gospodarzy w czasie piłkarskiego mundialu. Według komentatorów nowy przepis ma służyć poprawie nastrojów społecznych przed rozpoczęciem mistrzostw.

Zgodnie z nowym prawem każdy pracownik sektora publicznego w Brazylii będzie mógł w dniach meczów rozgrywanych przez podopiecznych Luiza Felipe Scolariego zakończyć dzień pracy o godz. 12:30. Przepis dotyczy zarówno spotkań rozgrywanych przez gospodarzy w grupie A, jak i potencjalnych gier drużyny "Canarinhos" w kolejnych fazach turnieju.

W ocenie komentatorów dekret Dilmy Rousseff jest jednym z narzędzi politycznych, którym władze federalne próbują zmniejszyć grono krytyków organizowanej w Brazylii imprezy. Ambasador tego kraju w Madrycie Paulo Campos uważa, że nowy przepis lepiej nastawi brazylijskie społeczeństwo do piłkarskich mistrzostw świata.

Mundial 2014: W fawelach też chcą zarobić

Mototaksówki, tanie hostele, kolekcje ubrań - w fawelach też przygotowują się do tegorocznego mundialu. Najbiedniejsi mieszkańcy Rio de Janeiro chcą przyciągnąć turystów w trakcie piłkarskich mistrzostw świata i zaskakują pomysłowością. czytaj więcej

Brazylia żyje futbolem, który jest ważnym elementem dumy narodowej. Nasi obywatele z pewnością docenią ten gest - ocenił możliwy wpływ dekretu na Brazylijczyków.

Z kolei według dziennikarzy "Folha de Sao Paulo" nowy dekret może doprowadzić do dalszego wzrostu niezadowolenia społecznego w związku z paraliżem kraju na skutek krótszych godzin funkcjonowania urzędów i innych instytucji sfery budżetowej. Obywatele Brazylii są coraz bardziej świadomi i wymagający od władzy. Pomimo stosunkowo niskiego bezrobocia nie są zadowoleni z reform gospodarczych i politycznych w kraju i nie dadzą się łatwo oszukać mundialowymi obietnicami - uważa Vinicius Freire, dziennikarz tej gazety.

Prawie połowa Brazylijczyków nie chce mistrzostw

Pomimo zapowiadanych przez rząd federalny korzyści z organizacji mundialu, impreza nie cieszy mieszkańców Brazylii. Jak wynika z przeprowadzonego na początku kwietnia sondażu ośrodka Datafolha, zaledwie 48 proc. obywateli wyraża zadowolenie z faktu, że ich kraj będzie gospodarzem piłkarskich mistrzostw świata.

Spadającemu wśród Brazylijczyków poparciu dla mundialu towarzyszą trwające od czerwca ubiegłego roku protesty społeczne, które wywołała podwyżka cen biletów komunikacji. Z czasem przerodziły się one w demonstracje niezadowolenia przeciwko polityce władz federalnych i stanowych w zakresie oświaty, służby zdrowia i innych instytucji publicznych. Manifestanci kontestują też organizację mundialu.

Zarówno władze Brazylii, jak i kierownictwo FIFA, spodziewają się eskalacji protestów w trakcie turnieju. Do jego ochrony skierowanych zostanie łącznie 170 tys. służb mundurowych, w tym policjantów, żołnierzy i agentów służb specjalnych. Oznacza to, że imprezy tej będzie strzec o 22 proc. więcej funkcjonariuszy niż podczas mundialu w RPA w 2010 roku.

Mistrzostwa świata w Brazylii rozpoczną się 12 czerwca w Sao Paulo od pojedynku gospodarzy z Chorwacją. Kolejne mecze ekipa Scolariego zagra 17 i 23 czerwca z Meksykiem oraz Kamerunem.

Mundial, który rozgrywany będzie w 12 brazylijskich miastach, zakończy się 13 lipca na stadionie Maracana w Rio de Janeiro.

(MRod)