Najpierw nieoczekiwana wizyta premiera Putina w Katyniu. Teraz, po katastrofie pod Smoleńskiem, w rosyjskiej telewizji nagle zmienia sie program i w czasie największej oglądalności prezentuje "Katyń" Andrzeja Wajdy. Kreml podjął decyzję, by otwarcie mówić o Katyniu i o tym, kto dokonał tej zbrodni.

Każda śmierć jest bezsensowna i bezcelowa. Ale Polacy mogą dziś nadać sens tej bezprecedensowej w swej historii tragedii - pisze "Gazeta Wyborcza". Dziennik wymienia dwa paradoksy. czytaj więcej

W Rosji można teraz odnieść wrażenie, że w ciągu 2-3 dni nastąpiła całkowita zmiana. Polska jest teraz pozytywnym bohaterem, a negatywnym - Stalin i komunizm. W pierwszym programie telewizji tak oto zapowiedziano reportaż o Katyniu: "Te byłe dacze NKWD pod Smoleńskiem, gdzie pochowane są dziesiątki tysięcy niewinnie zamordowanych przez stalinowską, represyjną maszynę - to jeszcze jeden wielki pomnik ofiar komunistycznego terroru w Rosji.

Takie słowa w naszej telewizji były szokiem dla zwykłych Rosjan, bo w takich słowach o komunizmie i Katyniu nie mówiono nigdy - mówi studentka uniwersytetu im. Łomonosowa. W takim tonie mówi się u nas po raz pierwszy. Myślę, że było to polecenie Kremla. To, że ten antykomunistyczny ton pojawił się dopiero teraz, jest decyzją Kremla i inaczej być nie może. Po tragedii w Smoleńsku ludzie oczekiwali reakcji władzy i mediów, tyle że to polityczny PR naszej władzy, by poprawić wizerunek na świecie - dodaje.