​Polscy śledczy nie zmieniają zdania w sprawie zarzutów dla rosyjskich kontrolerów lotu na lotnisku w Smoleńsku. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej podkreślił dziś w komunikacie, że nie widzi podstaw do mówienia nawet o minimalnej odpowiedzialności kontrolerów.

Zdaniem śledczych zgromadzone dowody - w tym kompleksowa opinia biegłych - które dostali oni na początku marca wskazują na błędy rosyjskich kontrolerów. 

Ustalenia rosyjskich prokuratorów nas nie dotyczą. Ich ocena jest dla nas niewiążąca - tłumaczy podpułkownik Janusz Wójcik.

W rosyjskich mediach pojawiają się już pierwsze komentarze do nowych stenogramów z kabiny tupolewa, który 10 kwietnia 2010 roku rozbił się w Smoleńsku. Wciąż nie ma jednak żadnej reakcji czy komentarza ani ze strony MAK, ani ze strony Komitetu Śledczego, który może wystąpić do Polski o... czytaj więcej

Na konferencji prasowej dwa tygodnie temu wojskowa prokuratura poinformowała, że zamierza postawić zarzuty rosyjskim kontrolerom lotu. Ich treść i dowody, na których opierają się prokuratorzy, nie zostały ujawnione. 

Pod koniec marca Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej oświadczył, że nie dopatrzył się jakichkolwiek naruszeń w postępowaniu grupy kierowania lotami na lotnisku w Smoleńsku w dniu katastrofy polskiego Tu-154M. Komitet odniósł się do wcześniejszej informacji o sformułowaniu przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie zarzutów wobec dwóch rosyjskich kontrolerów.
 
WPO wszczęła śledztwo w dniu tragedii 10 kwietnia 2010 r. Jest ono prowadzone w sprawie "nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym, w wyniku której śmierć ponieśli wszyscy pasażerowie samolotu Tu-154 Sił Powietrznych RP, numer boczny 101, w tym prezydent RP Lech Kaczyński oraz członkowie załogi". 

(md)