Będzie interwencja polskiej prokuratury wojskowej w sprawie niezabezpieczenia wraku tupolewa na lotnisku w Smoleńsku - dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. W połowie ubiegłego miesiąca Rosjanie obiecali, że wrak samolotu otoczą trzymetrowym płotem i przykryją brezentem. Do tej pory jednak nic nie zrobili.

Nie należy pytać nas o zabezpieczenie wraku tupolewa w Smoleńsku - usłyszał od wiceszefa Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego korespondent RMF FM w Moskwie. Oleg Jermołow odsyła w tej kwestii do prokuratury. W komitecie śledczym przy prokuraturze, zajmującym się smoleńską katastrofą, można... czytaj więcej

Zastępca prokuratora generalnego Krzysztof Parulski ma zadzwonić do swego odpowiednika w Rosji Aleksandra Bastrykina i rozmawiać o zabezpieczeniu szczątków - informuje nasz dziennikarz. Chodzi o przyśpieszenie prac nad budową płotu i zadaszenia.

Dla prokuratury wrak jest jednym z głównych dowodów w sprawie. Polscy śledczy nie kryją jednak zdziwienia, że cywilna komisja, badająca w Rosji przyczyny katastrofy, to na prokuraturę zrzuciła odpowiedzialność zabezpieczenia wraku, który formalnie wciąż jest w dyspozycji komisji. Co więcej, pod koniec zeszłego tygodnia sama szefowa MAK dzwoniła do gubernatora obwodu smoleńskiego w sprawie rozpoczęcia prac przy wraku na lotnisku. Wtedy też Rosjanie informowali, że zakończono już formalności i wynajęta firma przystępuje do zabezpieczania szczątków polskiej maszyny.

Kilka dni temu nasi dziennikarze ujawnili, że rozbita maszyna leżąca na płycie lotniska Siewiernyj, mimo wielokrotnych zapewnień strony rosyjskiej, jest niezabezpieczona. Tuż po tych informacjach polski akredytowany Edmund Klich po rozmowie z wiceszefami MAK przekazał, że sprawa będzie załatwiona.