Rdza znaleziona w samochodzie złodziei napisu z Muzeum w Oświęcimiu jest taka sama jak ta na odzyskanym napisie "Arbeit macht frei". Biegłym udało się laboratoryjnie potwierdzić, że napis był przewożony w okolice Torunia seatem ze szwedzkimi numerami rejestracyjnymi. Kompletna opinia będzie gotowa do końca miesiąca.

Złodzieje otrzymali do dyspozycji sportowy samochód marki seat w żółtym kolorze. Auto zostało przewiezione do Polski promem z Ystad do Świnoujścia. Z promu samochód odebrało dwóch Polaków, którzy następnie pojechali do Torunia po resztę wspólników. 18 grudnia w Oświęcimiu złodzieje najpierw zbadali teren, a następnie po kilku godzinach wrócili do obozu i w kilka minut zdjęli tablicę. Po kradzieży w pobliskim parku pocięli historyczny obiekt na trzy części, ułożyli na tylnym siedzeniu samochodu i przykryty kocem przewieźli w okolice Torunia.

Rdza w samochodzie złodziei to rdza z odzyskanego napisu - uważa prokurator Bogusława Marcinkowska.

Wczoraj szwedzki sąd tymczasowo aresztował podejrzewanego o podżeganie do kradzieży napisu "Arbeit macht frei" Andersa Hoegstroema. Decyzja ta otwiera drogę do przekazania podejrzanego Szweda krakowskiej prokuraturze.