Krakowscy prokuratorzy na razie nie wybierają się do Sztokholmu, gdzie zatrzymano podejrzanego o zlecenie kradzieży napisu "Arbeit macht frei". Jak usłyszał w prokuraturze reporter RMF FM Maciej Grzyb, polscy śledczy czekają na decyzję szwedzkiego sądu, który zdecyduje, czy dojdzie do wydania Andersa Hoegstroema. Jeśli trafi do Polski, zostanie tymczasowo aresztowany.

Na razie krakowscy prokuratorzy nie wybierają się do Szwecji, by przesłuchać Hoegstroema - mówi prokurator Bogusława Marcinkowska

Szwed uznawany za zleceniodawcę kradzieży napisu z Auschwitz został w czwartek zatrzymany w domu w Sztokholmie. Czeka na przesłuchanie.

Hoegstroem został zatrzymany. Zostanie mu przydzielony obrońca z urzędu, potem szwedzki sąd podejmie decyzję czy zostanie aresztowany i przekazany stronie polskiej - powiedziała dziennikarce RMF FM Agneta Hilding Qvarnström, zajmująca się kradzieżą napisu. Hoegstroema zatrzymano w jego domu.

Krakowscy prokuratorzy uzyskali telefoniczne potwierdzenie zatrzymania Hoegstroema. Tę informację przekazała oficer łącznikowy przy ambasadzie w Szkokholmie. Śledczy wydają się być zaskoczeni tak szybkim działaniem szwedzkiego wymiaru sprawiedliwości. Liczyli na dobrą współpracę i na to, że Szwedzi potraktują tę sprawę poważnie. Teraz mają nadzieje, że tamtejszy sąd równie szybko wyda decyzję o wydania Hoegstrema Polakom. Zgodnie z tamtymi procedurami musi zostać przeprowadzona procedura wydania, wtedy ustalany jest transport i przekazany zostaje nam do wykonywania czynności - mówi Bogusława Marcinkowska z prokuratury.

Do Szwecji na razie nie pojadą nasi prokuratorzy. Będą oczekiwać w Krakowie na to, aż Hoegstrem przekroczy granicę. Wtedy zostanie tymczasowo aresztowany na 14 dni.

Tablica z historycznym napisem "Arbeit macht frei" znad bramy byłego niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau została skradziona 18 grudnia 2009 roku. Napis odnaleziono kilkadziesiąt godzin później we wsi koło Torunia. Przestępcy pocięli go na trzy części. O udział w kradzieży podejrzanych jest pięciu Polaków. Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyźni działali na zlecenie pośrednika ze Szwecji, Andersa Hoegstroema. Został on zidentyfikowany przez krakowską prokuraturę na podstawie informacji ze Szwecji i po rozpoznaniu go przez dwóch podejrzanych.

Na tej podstawie wydano postanowienie o przedstawieniu mu zarzutu podżegania do kradzieży napisu. Po uzyskaniu z sądu decyzji o zastosowaniu 14-dniowego aresztu prokuratura wydała za nim list gończy, który jest podstawą do ENA.