Syryjscy rebelianci, którzy połączyli siły z dżihadystami, przełamali oblężenie wschodniego Aleppo. Nie ma jeszcze jednak bezpiecznego korytarza łączącego części miasta kontrolowane przez rebeliantów - podało Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

Rozpoczęta w tym tygodniu ofensywa rebeliantów przerwała w znacznej części trwającą od miesiąca blokadę miasta, ale w południowo-zachodnim Aleppo nadal trwają intensywne walki i ataki z powietrza - informuje Obserwatorium.

Sami rebelianci też podali na Twitterze, że przełamano oblężenie sił wiernych syryjskiemu prezydentowi Baszarowi el-Asadowi. Również islamistyczne ugrupowanie Ahrar al-Szam, które w Aleppo połączyło siły z antyrządowymi bojownikami, napisało na Twitterze, że "otworzono drogę ku Aleppo".

Według Ahrar al-Szam rebelianci odbili dzielnicę rządową na południowych peryferiach miasta, skąd przebili się do innych opanowanych przez nich części miasta.

Media reżimowe oraz telewizja kontrolowana przez libański Hezbollah, który jest sojusznikiem Asada, dementują jednak informacje o przerwaniu oblężenia.

Wcześniej w sobotę Syryjskie Obserwatorium poinformowało, że wspierani przez USA rebelianci przejęli w sobotę prawie całkowitą kontrolę nad miastem Manbidż w prowincji Aleppo, które od 2014 roku było w rękach dżihadystów z Państwa Islamskiego.

Syryjskie Siły Demokratyczne (FDS), czyli arabsko-kurdyjskie oddziały rebeliantów, wspierane z powietrza przez międzynarodową koalicję dowodzoną przez USA rozpoczęły operację odbicia Manbidż dwa miesiące temu.

Celem tej operacji wojskowej jest przede wszystkim ograniczenie dostępu ISIS do syryjskiego terytorium wzdłuż tureckiej granicy, które od dawna wykorzystywane jest jako baza logistyczna do przemieszczania zagranicznych bojowników z i do Europy.

(az)