Sekretarz stanu John Kerry oświadczył, że reżim prezydenta Syrii Baszara el-Asada dopuszcza się w Aleppo "ni mniej, ni więcej, tylko masakry". Zaapelował o trwały rozejm w tym syryjskim mieście i zapewnienie do niego dostępu organizacjom pomocowym. Z najnowszych informacji ONZ wynika z kolei, że ok. 40 tys. cywilów czeka we wschodnim Aleppo na ewakuację do zachodniej części miasta, a 1,5-5 tys. rebeliantów z rodzinami czeka na ewakuację do sąsiedniej prowincji Idlib.

W ostatnich dniach w Aleppo trwały ciężkie walki /STRINGER /PAP/EPA

Podczas konferencji prasowej w Waszyngtonie Kerry podkreślił, że nie może być usprawiedliwienia dla brutalności, jaką syryjski reżim oraz wspierająca go militarnie Rosja i irańskie bojówki wykazywały się przez pięć lat konfliktu zbrojnego w Syrii.

Podkreślił, że Stanom Zjednoczonym zależy na natychmiastowym, weryfikowalnym i trwałym wstrzymaniu walk w Aleppo.

Tymczasem jak podaje BBC, Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża informuje, że według syryjskiego reżimu miasto zostało "wyzwolone". W czasie tej akcji zginęły jednak setki cywilów, w tym kobiet i dzieci. Wciąż nie jest znana dokładna liczba ofiar. Wiadomo jednak, że część z nich zginęła w trakcie ucieczki.

Tysiące czekają na ewakuację

Mimo że w czwartek ruszyła ewakuacja mieszkańców wschodnich dzielnic Aleppo, wciąż nie wiadomo, ile osób zostało we wschodniej części miasta i boi się ewakuować.

Według Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża w czwartek w ramach pierwszej rundy transportów ze wschodniego Aleppo ewakuowano blisko 1000 cywilów i 26 rannych. Rosyjskie ministerstwo obrony podało, że wieczorem zakończyła się druga tura ewakuacji, nie wiadomo jednak, ilu ludzi wydostało się dzięki niej z miasta.

Specjalny wysłannik ONZ do tego kraju Staffan de Mistura ocenia, że na ewakuację ze wschodniego Aleppo czeka ok. 40 tys. cywilów i 1,5-5 tys. rebeliantów z rodzinami. MKCK podaje, że ewakuacja potrwa co najmniej kilka dni.

(abs)