Brytyjskie media odpierają krytykę pod adresem Wielkiej Brytanii, jaka pojawiła się szczycie G20. Chodzi o słowa, jakich miał użyć jeden z rzeczników prezydenta Władimira Putina: "Wielka Brytania jest małą wysepką, którą nikt się nie interesuje. Może z wyjątkiem rosyjskich oligarchów, którzy wykupili Chelsea”.

Szczyt G20: Syria wciąż dzieli

Po zakończeniu roboczej kolacji, która zainaugurowała wczoraj wieczorem obrady szczytu G20, szef rządu włoskiego Enrico Letta napisał na Twitterze, że "potwierdziła ona podziały w sprawie (konfliktu) w Syrii". Agencja AFP informuje, że prezydenci USA i Rosji, Barack Obama i Władimir... czytaj więcej

Wypowiedź tę przytaczają prawie wszystkie brytyjskie gazety, podkreślając przy tym upadek dyplomatycznych norm i niezupełnie precyzyjną angielszczyznę rosyjskiego urzędnika. Nie wiadomo, czy chodziło mu o klub piłkarski, czy o całą dzielnicę Londynu - takie złośliwe komentarze padają w brytyjskich mediach.

Dziennikarze na Wyspach podkreślają jednocześnie trudną sytuację premiera Davida Camerona na szczycie G20. Tydzień temu brytyjski parlament odrzucił bowiem wniosek szefa rządu o zgodę na ewentualną interwencję w Syrii.

Sam Cameron nie skomentował ostrych słów pod adresem swego kraju. Oświadczył natomiast, że Wielka Brytania jest w posiadaniu niezbitych dowodów na to, że w Syrii użyto śmiercionośnego sarinu. Testy próbek pobranych z miejsca ataku wykonane zostały w wojskowym laboratorium w Porton Down.