Koordynator z ramienia ONZ ds. pomocy humanitarnej dla obszarów oblężonych przez dżihadystów z Państwa Islamskiego w Syrii Jan Egeland nazwał "najgorszym miejscem dla ludności cywilnej" Ar-Rakkę, zwłaszcza nadal kontrolowane przez nich części miasta.

Zniszczone budynki w Rakce /YOUSSEF RABIE YOUSSEF /PAP/EPA

W Ar-Rakce, gdzie milicje kurdyjskie przy wsparciu międzynarodowej koalicji wojskowej kontynuują ofensywę przeciwko islamistom, 20 do 25 tysięcy cywilów jest nadal wykorzystywanych w charakterze żywych tarcz - powiedział Egeland. Dżihadyści - dodał - używają cywilów jako tarcz m.in. podczas ataków prowadzonych przez koalicyjne lotnictwo.

Wprost trudno sobie wyobrazić coś gorszego, niż sytuacja tych dzieci, kobiet i mężczyzn, którzy stają się ofiarami krzyżowego ognia - dodał przedstawiciel ONZ.

Zwrócił się jednocześnie do milicji kurdyjskich i dowódców lotnictwa koalicyjnego, aby stwarzali szansę ucieczki cywilom wykorzystywanym w charakterze żywych tarcz.

Odnosząc się do dotychczasowych ocen ogłaszanych lokalnie w ostatnich miesiącach zawieszeń broni, Egeland oświadczył, że wbrew temu, czego oczekiwano, przymusowe migracje nie zmniejszyły się w Syrii w pierwszym półroczu tego roku.

Średnio siedem tysięcy Syryjczyków przemieszczało się codziennie przymusowo w pierwszym półroczu tego roku - powiedział ONZ-owski koordynator.

(az)