„Nie przypuszczałem, że tak świetnie to zabrzmi. Miksy były lepsze niż w oryginalnym filmie!” – powiedział Klaus Doldinger wczoraj ze sceny, po światowej premierze filmu „Niekończąca się opowieść” z jego muzyką wykonywaną na żywo. Symultaniczny pokaz słynnej produkcji Wolfganga Petersena zakończył drugi dzień Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie.


Festiwal rozpoczął się w czwartek tradycyjnie - zajęciami oraz panelami zorganizowanymi w ramach piątej edycji Forum Audiowizualnego FMF. Rano było coś dla najmłodszych - warsztaty tworzenia muzyki filmowej "Watch the Sound" poprowadził holenderski kompozytor i pedagog, Jacques van de Veerdonk. Z kolei po południu słuchacze mogli wziąć udział w dyskusji na temat festiwali filmowych jako platformy wymiany doświadczeń pomiędzy kompozytorami startującymi w kinie, zaś tuż po panelu - w spotkaniu ze światowej sławy muzykami jazzowymi i kompozytorami filmowymi: Klausem Doldingerem (saksofon) i Jeanem-Michelem Bernardem (fortepian). Sesja zakończyła się improwizowanym występem gości FMF.

W rozmowie z festiwalową publicznością Doldinger i Bernard skupili się przede wszystkim na roli, jaką muzyka jazzowa może pełnić w kinie, a także na kulisach i zasadach współpracy pomiędzy kompozytorem a reżyserem filmowym. Kiedy Petersen poprosił mnie w latach 70. o pierwszą ścieżkę dźwiękową, byłem już doświadczonym kompozytorem filmowym - opowiadał Klaus Doldinger. Ale to jazz, który odkryłem stosunkowo późno i o którym pierwotnie myślałem, że to niemożliwe aby można go było nazywać muzyką, nauczył mnie najważniejszej rzeczy: że muzyka łączy ludzi i łagodzi konflikty - mówił.

Doldinger urodził się w 1936 roku w Berlinie. Dorastał w Düsseldorfie i Wiedniu, a od 1968 roku mieszka w Monachium. Swoją przygodę z kinem rozpoczął w latach 60.; jego najsłynniejszą ścieżką dźwiękową jest "Okręt", a najbardziej przełomową - "Niekończąca się opowieść". Oba filmy zrealizował przy współpracy z niemieckim reżyserem Wolfgangiem Petersenem. Przy "Opowieści..." powiało dla mnie nowością. To była tak naprawdę zupełnie inna praca, pojawiły się nowe technologie dźwiękowe, trzeba było zacząć myśleć już nie tylko symfonicznie, ale i elektronicznie. Musiałem zaprzyjaźnić się z efektami i brzmieniami generowanymi za pomocą elektroniki, czego wcześniej nigdy nie robiłem - mówił kompozytor na wczorajszym spotkaniu z publicznością w Pałacu Krzysztofory.

"Niekończąca się opowieść" - dziś już kultowa, niemiecko-amerykańska produkcja z gatunku fantasy - weszła na ekrany kin w kwietniu 1984 roku. Jak opowiada Doldinger, nie obyło się wówczas bez problemów i w pewnym momencie losy scenariusza, który Petersen napisał w oparciu o jedną z powieści dla dzieci autorstwa Michaela Ende, wisiały na włosku. Powiało grozą, kiedy z produkcji wycofali się Amerykanie. Wolfgang walczył jak lew, żeby film mógł się ukazać. Ostatecznie Stany Zjednoczone wróciły do projektu, ale pod warunkiem, że w ekipie będziemy mieli DJ-a. Wtedy pomyśleliśmy o Moroderze, chociaż ja dzisiaj muszę przyznać, że to dla mnie było bardzo trudne -  usunąć się ze swoją muzyką nieco w bok, by zrobić miejsce innemu twórcy - wspominał Klaus Doldinger. Ostatecznie "Niekończąca się opowieść" ujrzała światło dzienne jako najdroższa produkcja filmowa zrealizowana w 1984 roku poza terenem Hollywood oraz Związku Radzieckiego.

Zaproszony do współpracy Giorgio Moroder skomponował słynną piosenkę "NeverEnding Story", którą w amerykańskiej wersji filmu zaśpiewał Limahl. Wczoraj w Centrum Kongresowym ICE Kraków, po trzydziestu trzech latach od wejścia obrazu na ekrany kin, po raz pierwszy w historii obejrzeliśmy "Niekończącą się opowieść" w pierwotnej, symfonicznej odsłonie, z pełną ścieżką dźwiękową Klausa Doldingera wykonaną na żywo przez kompozytora (saksofon) oraz Sinfoniettę Cracovię i Cracow Singers pod batutą Christiana Schumanna. Rok po 80. urodzinach Klausa udało nam się nareszcie zrealizować koncertową wersję jego muzyki, i to na festiwalu poświęconym muzyce filmowej, który uważam za największy na świecie! To dla nas ogromna radość - powiedział ze sceny Christoph Becker, producent muzyczny filmu i dyrektor wytwórni Constantin Music.

Festiwalowa publiczność nagrodziła projekcję i muzyków owacjami na stojąco; Klaus Doldinger nie krył wzruszenia, ale także zaskoczenia ostatecznym efektem brzmieniowym. Ja w ogóle zapomniałem, że napisałem do tego projektu aż tyle muzyki i dopiero teraz widzę, jak wielu tematów nie ma w amerykańskiej wersji filmu! Tak naprawdę po raz pierwszy usłyszałem swoją partyturę w całości - mówił kompozytor dziękując współwykonawcom i widzom za wspaniały wieczór.

Przed nami kolejny dzień jubileuszowego FMF, niezwykle bogaty w atrakcje. Będzie kilka różnorodnych spotkań w ramach Forum Audiowizualnego, w tym m.in. sesja przybliżająca kulisy pracy kompozytora w produkcjach serialowych oraz dyskusję na temat zasad i celowości tworzenia partytur jazzowych w kinie. Po południu - spotkanie publiczności z autorem oscarowej muzyki do "Midnight Express" i "Top Gun", Giorgiem Moroderem. Wieczór zapowiada się nie mniej intensywnie - o 20.00, w ramach drugiej odsłony cyklu "Cinematic Piano", w Sali Teatralnej ICE Kraków wystąpi francuski pianista jazzowy i kompozytor muzyki filmowej, Jean-Michel Bernard. I wreszcie, w piątkową noc, spektakularne wydarzenie - plenerowe widowisko "Dance2Cinema" przy placu im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Krakowie, z Giorgiem Moroderem w roli "filmowego" DJ-a.

10. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie potrwa do 23 maja. Pełny program Festiwalu jest dostępny na stronie internetowej: www.fmf.fm.

(mpw)