W kwestii uchodźców powinniśmy postępować w oparciu o prawo, a nie uprzedzenia i stereotypy – podkreślano podczas konferencji Wysokiego Przedstawiciela Narodów Zjednoczonych i organizacji pozarządowej, zorganizowanej w Sejmie.

zdj. ilustracyjne /SIMELA PANTZARTZI /PAP/EPA

Byliśmy zawsze dumni z tego, że Europa jako pierwsza pomagała tym, których wartości były zagrożone. Dziś myślimy nie tylko o migrantach z południa i wschodu i wojnie w Syrii, ale też o sytuacji na Ukrainie. Jest to problem, bo znów na poważnie myślimy o granicach - choć przyzwyczailiśmy się do przemieszczania po Europie jako wolni ludzie. Boimy się czegoś, czego nie znamy, a zaczynamy o tym rozmawiać, potrafimy sobie poradzić - powiedziała podczas otwarcia konferencji wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska.

Zachęcała także, by szukać nowych rozwiązań, by "nie tworzyć gett" dla uchodźców. Europa nie może zrezygnować z tego, że jesteśmy solidarni i pomagamy słabszym - dodała.

Według danych przedstawionych na konferencji, o status uchodźcy w Polsce ubiegało się 12 tysięcy osób w 2015 roku. Różne formy ochrony otrzymało około 500 osób.

Według tzw. podziału kwotowego uzgodnionego w UE, Polska miała przyjąć 6182 osoby. Obecny rząd przygotował projekt rozporządzenia ws. relokacji. W tym roku przyjąć mamy 400 osób. Dziś sytuacja jest taka, że 5 państw UE przyjmuje 70 proc. uchodźców, jacy przyjeżdżają do Europy.

Kwestia uchodźców jest przecież oparta na prawie. Wiele wypowiedzi osób publicznych i w mediach nie jest opartych o wiedzę, lecz stereotypy i uprzedzenia. Jest wiele okazji na debatę przed politycznymi decyzjami. Zawsze jesteśmy gotowi pomóc w poszerzeniu wiedzy o faktach i ramach prawnych - powiedziała Anna Carin-Oest, przedstawicielka Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych na Polskę.

Temat rozszerzyła Maria Pamuła z UNHCR. W Europie wszyscy myślą, że jesteśmy zewsząd zalewani falą uchodźców. W zeszłym roku UNHCR ocenił, że 60 mln. osób na świecie przymusowo zmienia miejsce pobytu. To największa liczba po drugiej wojnie światowej, a może być jeszcze więcej - podkreśliła. Dodała także, że aż 53 proc. uchodźców na świecie pochodzi z Syrii, Afganistanu i Somalii.

Według jej danych 86 proc. uchodźców ucieka do kraju sąsiedniego. Czyli z Syrii najwięcej jest uchodźców do Jordanii, Libanu, Turcji, Egiptu. Na czele krajów przyjmujących w 2014 roku była Turcja - dziś 2 miliony, Pakistan, Liban - mały kraj, jedna czwarta to uchodźcy - Iran, Etiopia, Jordania - zaznaczyła Pamuła.

Izabela Walczak ze Straży Granicznej zapewniła, że państwa mają narzędzia weryfikacji, kto chce się do nich dostać. To działało od lat. Problem w tym, że dzisiaj ten proces odbywa się w wielu krajach naraz, albo że ta sama osoba składa dokumenty w wielu krajach - i to musi być uzgodnione, stąd kłopoty. Konwencja Genewska dokładnie wskazuje, kto jest uchodźcą. Powinniśmy korzystać z tych instrumentów i je wdrażać - podkreśliła.

Iwona Przybyłowicz z SG dodała, że uchodźca chcący dostać się do Polski przechodzi identyfikację we wszystkich możliwych bazach danych. Bardzo zwracamy uwagę na stan zdrowia, by wyeliminować zagrożenie epidemiologiczne. Docierają do nas informacje, że w Internecie bardzo łatwo kupić sobie syryjski paszport, książeczkę zdrowia, legitymację przynależności do partii itp. To nam utrudnia pracę, ale mamy narzędzia identyfikacji - zapewniła.

O doświadczeniach niemieckich w tej sprawie mówił Thorsten Klute, sekretarz stanu w ministerstwie pracy, integracji i spraw społecznych Nadrenii i Północnej Westfalii. Koszty nieintegracji są o wiele wyższe niż koszty integracji. Chodzi tylko o to, że kosztów nieintegracji nie wpisujemy do żadnego budżetu, więc się nimi nie przejmujemy, bo koncentrujemy się na wpisaniu w budżet kosztów integracji. I zapominamy o zyskach dla społeczeństwa - podkreślał, przemawiając po polsku.

Według Klutego, co czwarty mieszkaniec jego landu ma korzenie poza Nadrenią Północną Westfalią. A więc to dla nas nic nowego. Gastarbajterzy przyjeżdżali do nas od czasów przedwojennych. Portugalczycy, Grecy, Polacy. Zresztą Polacy to przykład bardzo dobrej integracji w naszym landzie. A w ostatnich latach wśród przyjeżdżających dominują Polacy, a także obywatele Bułgarii, Rumunii, Hiszpanii i Grecji - powiedział.

Jak mówił Maciej Fagasiński z fundacji refugee.pl, MSWiA powołał międzyresortowy zespół ds. bezpieczeństwa relokacji i przesiedleń. Zespół ten ma też kontrolować wypełnianie przez cudzoziemców obowiązki wynikające z przyznanego mu statusu. Zastanawiam się, czy w świetle obowiązujących przepisów w ogóle możliwa jest kontrola procesu integracji cudzoziemca w Polsce - powiedział. Fundacja wskazuje, że 15 proc. uchodźców w Polsce znalazło zatrudnienie. Języka polskiego uczą ich tylko organizacje pozarządowe. Jeśli nie stworzy się tym organizacjom lepszych warunków do działań, nie sprostamy wyzwaniom - podkreślali reprezentanci organizacji pozarządowych.

(az)