Burmistrz stolicy Bawarii - Monachium, Dieter Reiter, zaapelował do kanclerz Angeli Merkel i władz innych krajów związkowych o pomoc w zakwaterowaniu uchodźców napływających od tygodnia do miasta. Ostrzegł, że w Monachium nie ma już wolnych miejsc.

W Monachium zabrakło miejsc noclegowych dla uchodźców /Kay Nietfeld /PAP/EPA
"Wszyscy się zmieścimy”, ale i "dzisiaj imigranci, jutro terroryści”. Protesty w polskich miastach

Demonstracje przeciwników i zwolenników przyjęcia do Polski uchodźców odbyły się w kilku miastach Polski - m.in. w Warszawie, Gdańsku, Krakowie, Szczecinie, Poznaniu, Białymstoku, Częstochowie. Ci pierwsi mieli na transparentach wypisane: "Dzisiaj imigranci, jutro terroryści", a na... czytaj więcej

Nie mamy już żadnych wolnych miejsc noclegowych - powiedział Reiter w wywiadzie dla telewizji ARD. Doszliśmy do ściany"- dodał burmistrz.

Władze stolicy Bawarii spodziewały się, że w sobotę do ich miasta przyjedzie 13 tys. imigrantów. Do wieczora zarejestrowano 9 tys. osób.  

Reiter zaapelował do władz wszystkich niemieckich krajów związkowych o pomoc w rozlokowaniu uciekinierów. Z solidarnością nie jest najlepiej. Oprócz Północnej Nadrenii-Westfalii i Bawarii żaden land nie zgłasza chęci odebrania uchodźców - mówił burmistrz Monachium. Jak dodał, oczekuje, że do dzisiejszego rana zgłoszą się miasta, do których będzie mógł wysłać nowoprzybyłych imigrantów. Potrzebne są nowe miejsca - podkreślił Reiter.

Zdaniem burmistrza Monachium niemieckie władze centralne oraz Komisja Europejska muszą "w ciągu dni, a nie tygodni czy miesięcy" znaleźć rozwiązanie problemu imigrantów. Reiter zaapelował też do Merkel, by "nie zostawiała Monachium na pastwę losu".

Dziś na nadzwyczajnym posiedzeniu zbierze się rząd Bawarii.

Merkel podjęła ponad tydzień temu decyzję o czasowym otwarciu granicy dla uchodźców z Syrii, którzy - protestując przeciwko szykanom władz węgierskich - wyruszyli na piechotę z Budapesztu w kierunku granicy austriackiej. Deklaracja niemieckiej kanclerz, że zostaną wpuszczeni do Niemiec bez zwykłych biurokratycznych procedur spowodowała, że liczba przyjeżdżających gwałtownie wzrosła.

Podczas ubiegłego weekendu do Niemiec wjechało blisko 30 tys. azylantów. Szef MSZ Frank-Walter Steinmeier powiedział, że w ten weekend spodziewa się 40 tys. uciekinierów.

Merkel broni swojej decyzji, uważając, że podjęła ją w sytuacji kryzysowej z pobudek humanitarnych. Jej bawarski koalicjant CSU jest natomiast zdania, że deklaracja była błędem, który wywołał falę przyjazdów.

(mpw)