Setki uchodźców omijają Danię, gdzie od środy wstrzymano ruch kolejowy na granicy z Niemcami, i udają się na promy kursujące do Szwecji. Od wczoraj do Trelleborga oraz Goeteborga przybyło 600 imigrantów - podał w piątek Urząd ds. Migracji.

Uchodźcy /NAKE BATEV /PAP/EPA

W szwedzkich portach na uchodźców czekają pracownicy Urzędu ds. Migracji (Migrationsverket), policja oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych. Część z nowo przybyłych odmawia jednak rejestracji i zamierza dalej przedostać się do Norwegii albo Finlandii. Według szwedzkich służb uchodźcy liczą na szybsze przyznanie im tam prawa pobytu.

Największym wyzwaniem są dla nas osoby niepełnoletnie niemające opiekunów. Według prawa powinniśmy się o nich zatroszczyć, dlatego próbujemy przekonać ich do starania się o azyl w Szwecji - powiedziała Karima Abou-Gabal z Migationsverket.

Grozili, że rzucą się do morza

Na jednym z promów w Trelleborgu doszło do incydentu, gdy grupa uchodźców zagroziła, że rzuci się do morza, jeśli zostanie zmuszona do pozostania w Szwecji. Ostatecznie nic nikomu się nie stało, a za ich desperacką decyzją mogła stać plotka o przymusowej rejestracji w porcie.

Szwedzki Migrationsverket podkreślił w wydanym w piątek oświadczeniu, że "nie zmusza nikogo do ubiegania się o azyl", a kwestię przebywania w Szwecji nielegalnych imigrantów pozostawia policji.

Przewoźnicy promowi Scandlines oraz Stena Line, których statki kursują między Niemcami a Szwecją, nie wymagają od podróżnych paszportów, powołując się na przepis o wolnym przepływie ludzi wewnątrz strefy Schengen.

(mal)