Norweska policja szuka ok. 20 ludzi podejrzewanych o zbrodnie wojenne z Syrii. Takie działania podjęto na podstawie wskazówek od uchodźców i miejscowych władz migracyjnych - poinformował przedstawiciel policji.

Uchodźcy /ORESTIS PANAGIOTOU /PAP/EPA

W 2015 roku do Norwegii dotarło ok. 10,5 tys. Syryjczyków ubiegających się o status uchodźcy. To jedna trzecia wszystkich, którzy w ubiegłym roku ubiegali się o azyl w tym kraju.

Bliżej przyglądamy się ok. 20 osobom i obecnie zastanawiamy się, czy jest podstawa do wszczęcia śledztwa - powiedział Sigurd Moe z sekcji ds. zbrodni wojennych norweskiej policji kryminalnej. Wyjaśnił, że do Norwegii przybyli uczestnicy obu stron trwającego od marca 2011 roku konfliktu w Syrii - sił lojalnych wobec reżimu Baszara el-Asada i szeregów rebeliantów.

Wskazówek od uchodźców jest coraz więcej, proporcjonalnie do rosnącej liczby migrantów przybywających do Norwegii. W ciągu minionych sześciu miesięcy odnotowano ok. 100 takich zgłoszeń.

To mogą być różne sytuacje, od przynależności do frakcji militarnych, o których wiemy, że popełniały poważne zbrodnie, po bardziej konkretne wskazówki o bardziej szczegółowych zbrodniach - zwrócił uwagę przedstawiciel policji.

Moe podkreślił, że ludzie, którzy zgłaszają domniemanych zbrodniarzy, mogą kierować się różnymi motywami. W większości przypadków zgłoszenia zapewne dotyczą osób, które popełniły takie czyny, ale mogą być także motywy osobiste - zaznaczył.

Poinformował, że podejrzenia zbrodni wojennych były często podsycane zdjęciami czy filmami wideo na telefonach komórkowych uchodźców, które są sprawdzane przez miejscową policję po ich przyjeździe. Materiały, które wzbudziły podejrzenia, czasami zawierały pochwały popełnionych zbrodni - dodał.

(mal)