Ojciec Aylana Kurdiego, 3-latka, który zginął razem z matką i bratem podczas próby przeprawy z Turcji do Grecji, miał być przemytnikiem imigrantów. To on miał też sterować łodzią. Takie informacje ujawniła jedna z kobiet, która była razem z nim na łodzi i chciała się nielegalnie przedostać do Grecji.

Abdullah Kurdi podczas pogrzebu swojego 3-letniego syna Aylana / DICLE NEWS AGENCY /PAP/EPA

Zainab Abbas powiedziała, że Abdullah Kurdi kłamie mówiąc, że znalazł się na łodzi, ponieważ razem z rodziną szukał lepszego życia. Kobieta twierdzi, że to on sam był przemytnikiem imigrantów i po tragedii błagał ją, żeby go nie wydała.

To Abdullah Kurdi sterował motorówką - mówiła kobieta. Łódź zatonęła niedaleko brzegu. Znajdowało się na niej kilkunastu imigrantów. Zainab Abbas po tym, jak łódź zatonęła, sama straciła dzieci.

Po katastrofie ojciec 3-letniego Aylana mówił, że przejął stery po tym, gdy łódź zaczęła nabierać wody i kapitan spanikował i wskoczył do wody. Z relacji kobiety wynika jednak, że to on sam od początku sterował łodzią i organizował nielegalną przeprawę. Zainab Abbas twierdzi, że jeden z przemytników, któremu zapłaciła, żeby dostać miejsce w motorówce powiedział, że podróż będzie bezpieczna, bo przemytnik zabiera ze sobą żonę i dwójkę dzieci.

Powiedział: proszę, nie zdradź mnie - mówi kobieta.

Do tragedii doszło 2 września. Na łodzi, która miała nielegalnie przewieźć imigrantów z Turcji do Grecji, znalazło się kilkanaście osób. Wśród nich był Abdullah Kurdi i jego rodzina - dwóch synów i żona. W pewnym momencie łódź zaczęła nabierać wody i zatonęła. W katastrofie zginęło 12 osób. Wśród ofiar był 3-letni Aylan, jego matka i 5-letni brat Galip. Przeżył tylko ich ojciec Abdullah Kurdi.

Mimo że w ostatnich tygodniach zdarza się, że łodzie z imigrantami toną, to jednak sprawa tej konkretnej katastrofy stała się głośna za sprawą wstrząsającego zdjęcia. Widać na nim ciało 3-letniego Aylana, wyrzucone na brzeg przez morze. Zdjęcie to stało się niejako symbolem kryzysu imigracyjnego w Europie.

(abs)