Tydzień po serii napaści uchodźców na kobiety w noc sylwestrową w Kolonii szef miejscowej policji Wolfgang Albers został przeniesiony w stan spoczynku. Zarzucano mu zwlekanie z poinformowaniem opinii publicznej o zajściach i ukrywanie pochodzenia sprawców przestępstw.

Do piątku 170 osób złożyło zawiadomienia o napaściach seksualnych i rabunkowych podczas sylwestra w Kolonii /Hendrik Schmidt /PAP/EPA

O wysłaniu Albersa na wcześniejszą emeryturę poinformował w piątek minister spraw wewnętrznych landu Północna Nadrenia-Westfalia Ralf Jaeger. Polityk SPD powiedział, że decyzja ta była nieodzowna ze względu na konieczność odzyskania zaufania mieszkańców Kolonii i przywrócenia zdolności do działania policji.

Jaeger zapowiedział wyjaśnienie wszystkich okoliczności wydarzeń w okolicach dworca głównego i katedry w Kolonii. Obywatele chcą wiedzieć, co wydarzyło się w sylwestrową noc, kim byli sprawcy i jak można w przyszłości uniknąć podobnych wypadków - podkreślił minister.

Albers wyraził zrozumienie dla decyzji przełożonego i wziął na siebie odpowiedzialność za krytykowane działania podległych mu służb w noc sylwestrową. Dzień wcześniej szef policji wykluczał ewentualność dymisji.

Otaczali swoje ofiary, uniemożliwiając policji szybką interwencję

W nocy z 31 grudnia na 1 stycznia grupa ponad 1000 mężczyzn, według policji "o wyglądzie wskazującym na pochodzenie z krajów arabskich lub Afryki Północnej", zebrała się w okolicach dworca głównego w Kolonii i znajdującej się nieopodal katedry. Młodzi mężczyźni obrzucali petardami i butelkami innych uczestników zabawy pod gołym niebem.

Z tłumu wyodrębniały się mniejsze grupy, które osaczały kobiety, napastowały je, a następnie okradały. Grupy napastników liczące kilkadziesiąt osób otaczały swoje ofiary, uniemożliwiając policji szybką interwencję.

170 zawiadomień o napaściach seksualnych i rabunkowych

Do piątku 170 osób złożyło zawiadomienia o napaściach seksualnych i rabunkowych podczas sylwestra w Kolonii. W Hamburgu, gdzie też doszło do ekscesów, chociaż na mniejszą skalę, do policji wpłynęło ponad 100 zawiadomień.

Działania policji były ostro krytykowane m.in. przez szefa MSW Niemiec Thomasa de Maiziere. W rejonie ekscesów znajdowało się zbyt mało policjantów, którzy nie byli w stanie przyjść wszystkim z pomocą. Albers próbował początkowo tuszować ekscesy, a o prawdziwej skali wydarzeń poinformował dopiero po kilku dniach. W oficjalnych raportach władze celowo pomijały udział w zamieszkach imigrantów.

(mal)