Okazywane przez migrantów paszporty, wystawione na terenach zajętych przez dżihadystyczne Państwo Islamskie, są przez niemieckie władze uznawane za nieważne - poinformował rzecznik MSW w Berlinie, potwierdzając doniesienia tygodnika "Der Spiegel".

Zdj. ilustracyjne /PANTELIS SAITAS /PAP/EPA

Zgodnie z grudniowym zaleceniem resortu spraw wewnętrznych, dokumenty wystawione w kontrolowanych przez ISIS syryjskich miastach, takich jak Dajr az-Zaur, Ar-Rakka i Al-Hasaka, od 1 stycznia uważane są za nieważne. Podobnie jest z paszportami wydanymi w irackim Mosulu i prowincji Al-Anbar.

Nowe zarządzenie nie oznacza, że osoby z wymienionych regionów nie mają już możliwości wjazdu do Niemiec - sprecyzowało niemieckie MSW. Jeśli takie osoby są w stanie udowodnić, że mają prawo ubiegać się w Niemczech o azyl, sprawdzana będzie możliwość wyrobienia im zastępczego paszportu. Warunkiem jest jednak ustalenie tożsamości takiej osoby - w przeciwnym razie władze będą ją traktować jako osobę o "nieustalonej tożsamości i przynależności państwowej".

Decyzję podjęto po tym, jak w ubiegłym roku bojownicy ISIS przejęli kontrolę nad urzędami administracji publicznej w wielu miastach Syrii i Iraku, wchodząc w posiadanie wszystkiego, co znajdowało się w budynkach, w tym czystych książeczek paszportowych oraz maszyn do wystawiania dokumentów.

Według zachodnich służb wywiadowczych, Państwo Islamskie sprzedaje takie paszporty na czarnym rynku za 1000-1500 euro. Wywiady obawiają się, że dokumenty mogą być także używane przez samych dżihadystów, chcących dostać się do Europy i podających się za uchodźców.

Przypomnijmy, że dwaj zamachowcy, którzy 13 listopada 2015 roku wysadzili się przez stadionem Stade de France na przedmieściach Paryża, przedostali się do Europy, okazując w Grecji syryjskie paszporty.

Jak informowała natomiast w styczniu niemiecka policja, 77 procent migrantów, chcących dostać się do Niemiec, nie ma przy sobie żadnych dokumentów.

(az)