Blisko 130 dzieci i nastolatków zaginęło w dzikim obozowisku uchodźców w Calais we Francji – alarmują organizacje charytatywne. Działacze żądają natychmiastowego wszczęcia przez policję śledztwa w tej sprawie.

Uchodźcy na zgliszczach zlikwidowanej części obozowiska /THIBAULT VANDERMERSCH /PAP/EPA

Działacze organizacji charytatywnych wskazują, że nie wiadomo, co się stało z dziećmi i nastolatkami, które przybyły do Calais bez opieki dorosłych. Istnieją obawy, że część z nich mogła zostać wykorzystana seksualnie i zabita, a reszta uprowadzona przez imigranckie gangi lub mafię.

Organizacje charytatywne twierdzą, że w wielkim obozowisku zwanym "Nową Dżunglą" w Calais koczuje blisko 300 samotnych dzieci i nastolatków zostawionych na pastwę losu. Najmłodsze mają po siedem lat. Działacze domagają się od francuskiego rządu, by zagwarantował bezpieczeństwo małym uchodźcom.

Władze Calais żądają natomiast całkowitego zlikwidowania dzikiego obozowiska w tym mieście. Twierdzą, że akcja zniszczenia szałasów i namiotów w południowej części "Nowej Dżungli", która znajduje się najbliżej domów mieszkańców, nie przyniosła żadnych pozytywnych rezultatów. Imigranci przenieśli się bowiem do północnej części obozowiska. Koczuje tam teraz ponad pięć tysięcy uchodźców. 

(az)