Burza po kontrowersyjnym wyroku francuskiego sądu administracyjnego w sprawie ponad 6 tysięcy uchodźców, którzy koczują w wielkim obozowisku w Calais! Sędziowie postawili władzom miasta i francuskiemu rządowi ultimatum. Mer Calais protestuje, organizacje charytatywne żądają, by prezydent Francois Hollande wymusił przyjęcie części imigrantów przez Wielką Brytanię

Obóz uchodźców w Calais z lotu ptaka /YOAN VALAT /PAP/EPA

Sędziowie dali władzom Calais i francuskiemu rządowi tydzień na zagwarantowanie lepszych warunków bytowych ponad 6 tysiącom uchodźców, którzy koczują w szałasach i namiotach w wielkim obozowisku nazywanym "Nową Dżunglą". Jeżeli przed upływem tego terminu z obozowiska,  które przypomina afrykańskie lub bliskowschodnie slumsy, nie zostaną usunięte stosy śmieci i nie zostanie tam zainstalowanych kilkadziesiąt kranów z wodą pitną oraz sanitariatów, to zarówno merostwo jak i rząd płacić będą codziennie grzywny za narażanie życia imigrantów na niebezpieczeństwo.

Mer Calais Natacha Bouchart oburza się, że w kasach miasta nie ma już na to pieniędzy. Twierdzi, że wszystkie koszty muszą pokryć władze w Paryżu, bo to one blokują tam imigrantów, którzy chcą przedostać się do Wielkiej Brytanii. Organizacje charytatywne apelują do prezydenta Francois Hollande’a, by zmusił brytyjskiego premiera Davida Camerona do przyjęcia na Wyspach części imigrantów z Calais. W przeciwnym razie zainstalowanie dodatkowych kranów z wodą pitną i sanitariatów nie wystarczy, bo liczba uchodźców przybywających do Calais ciągle rośnie. Według adwokatów organizacji charytatywnych groźbie epidemii w "Nowej Dżungli" zapobiec może tylko zlikwidowanie tego obozowiska.