Choć w wyborach do Parlamentu Europejskiego otrzymali od wyborców czerwone kartki, raczej nie chcą odchodzić z polityki i planują udział w kolejnych wyborach. Z marzeniami o Brukseli pożegnali się m.in. Paweł Kowal, Michał Kamiński, Wojciech Olejniczak czy Zbigniew Ziobro. Spośród dotychczasowych europosłów, którzy nie weszli do PE, tylko Marek Migalski zastanawia się nad definitywnym rozbratem z polityką.

Co prawda zasiadanie w Parlamencie Europejskim daje prawo do wysokiej emerytury (w wysokości 3,5 proc. wynagrodzenia za każdy rok pracy w PE, a więc po dwóch kadencjach około 11 tys. zł miesięcznie), ale dopiero po osiągnięciu wieku emerytalnego. Politykom takim jak Michał Kamiński (kiedyś PiS, teraz PO), Adam Bielan (kiedyś PiS, teraz Polska Razem), czy Bogusław Sonik z PO - którzy w PE spędzili właśnie dwie kadencje - trochę do emerytury jeszcze brakuje.

W gorszej sytuacji są pod tym względem ci, który zasiadali w Parlamencie Europejskim tylko jedną kadencję, od 2009 roku (choć tak jak wszyscy byli europosłowie, otrzymają wysoką odprawę). Zaliczają się do nich politycy Solidarnej Polski - Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski i Tadeusz Cymański, Marek Migalski z Polski Razem, Wojciech Olejniczak i Joanna Senyszyn z SLD, a także Paweł Zalewski z PO.

Eurowybory 2014: Najwięksi przegrani. Kto bez mandatu do PE?

Ryszard Kalisz (Europa Plus Twój Ruch) to największy przegrany w wyścigu o mandat do Parlamentu Europejskiego na Mazowszu. Szansy na wejście do europarlamentu nie otrzymał też Paweł Kowal (Polska Razem). Absolutną klęskę poniósł w wyborach w Warszawie Jacek Kurski z Solidarnej Polski. Na Śląsku... czytaj więcej

Ziobrze marzy się prezydentura

Szef Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro zapewnia, że będzie miał co robić. Przekonuje, że chce być aktywny w krajowej polityce i deklaruje, że chce przejechać Polskę "wzdłuż i wszerz". Ziobro bierze też pod uwagę start w wyborach prezydenckich, planowanych na wiosnę 2015 roku. Ostateczna decyzja w tej sprawie ma zapaść na przełomie roku. Noszę się też z zamiarem napisania książki - dodaje lider SP.

Akademik Migalski

Marek Migalski z Polski Razem zapowiada z kolei, że w ciągu najbliższych dni podejmie decyzję, czy wraca do pracy akademickiej, czy zostaje w polityce.  Przyznaje, że musi wyciągać wnioski z faktu, że "ludzie lepiej oceniali go jako analityka, niż jako polityka". Być może pan Bóg obdarzył mnie zdolnościami analitycznymi, a nie czysto politycznymi - zastanawia się.

Olejniczak, doktor ekonomii, z polityki nie rezygnuje

Wojciech Olejniczak, przegrana jedynka SLD na liście warszawskiej, sam przyznaje, że po raz pierwszy będzie musiał zarabiać pieniądze poza polityką. To nowe dla mnie doświadczenie, bo bezpośrednio po studiach doktoranckich zostałem posłem i później ministrem. To wyzwanie, tak na to patrzę. Ale podchodzę do tego zdroworozsądkowo: jestem doktorem ekonomii, mam wiedzę w tym zakresie i w zakresie zarządzania, mam też już pierwsze przemyślenia, co dalej, ale nie tak szybko - mówi.

Zapewnia, że nadal będzie "zaangażowany w politykę". Nie wyklucza, że wystartuje w najbliższych wyborach parlamentarnych, ale nie chce też jeszcze jednoznacznie deklarować, że to zrobi. Z polityki nie odchodzę - zastrzega.

Zalewski jeszcze się zastanawia

Paweł Zalewski z PO przekonuje z kolei, że udział w kampanii wyborczej do PE był dla niego bardzo cennym doświadczeniem. Jestem bardzo wdzięczny moim wyborcom, czyli 18 478 osobom, które oddały na mnie głos - zapewnia.

Zalewski nie wyklucza startu w wyborach parlamentarnych w 2015 roku. Nie chce jednak odpowiadać na pytanie o źródło utrzymania. Jeszcze nie podjąłem decyzji, czym będę zajmował się w najbliższym czasie, podejmę ją niedługo - mówi Zalewski.

(j.)