"60:40 na korzyść Francji" - tak szwedzki trener piłkarskiej reprezentacji Islandii Lars Lagerbaeck określił szanse obu zespołów w niedzielnym ćwierćfinale mistrzostw Europy.

Reprezentacja Islandii /Christian Charisius /PAP/EPA

W futbolu każdy ma szanse i każdy jest do pokonania. Zawsze to powtarzam piłkarzom i dziennikarzom. Oczywiście, że gospodarze są faworytem, ale nie jakimś ogromnym. Moim zdaniem szanse wyglądają 60:40 na korzyść Francji - powiedział Lagerbaeck.

Dodał, że najważniejsze, by jego zawodnicy wierzyli w możliwość pokonania kolejnego faworyta, jak to było w spotkaniu z Anglią, kiedy to Islandczycy pokonali faworyzowanych Wyspiarzy 2:1.

Jeśli będziemy prezentować właśnie taką postawę, to możemy sprawić Francuzom kłopoty - przyznał.

Pytany o taktykę swojej drużyny odpowiedział maksymą słynnego angielskiego szkoleniowca Rona Greenwooda: Czyniąc rzeczy prostymi, postępuje jak geniusz.

Szweda martwi natomiast zbyt duża liczba żółtych kartek. Aż dziewięciu naszych zawodników jest zagrożonych, więc trudno się cieszyć z takiej sytuacji - ocenił.

Jego najbliższy współpracownik Heimir Hallgrimsson podkreślił z kolei, że w niedzielę dojdzie do "najważniejszego meczu w historii kraju" i wyraził nadzieję, że kibice nie oglądali jeszcze najlepszego z możliwych występów islandzkich piłkarzy.

Oni powoli przyzwyczajają się do tego, że w tym turnieju każdy kolejny pojedynek jest najważniejszy w historii. Oswajają się z grą o wielką stawkę. Wyniki są dobre, co dodaje im pewności siebie, wiary we własne umiejętności. Z drugiej strony widać, że te udane występy relaksują zawodników. Stąd moje przeświadczenie, że stać ich na więcej - nadmienił 48-letni Hallgrimsson.

Narzekający w ostatnich dniach na ból pleców kapitan zespołu Aron Gunnarsson rozwiał wszelkie wątpliwości co do ewentualnej absencji. Oczywiście, że zagram. Czuję się coraz lepiej i nie mogę się już doczekać pierwszego gwizdka. Każdy z nas będzie gotowy - zaznaczył.

Oceniając dotychczasową postawę całej drużyny zwrócił uwagę, że kolejne sukcesy "to nie sen". To efekt ciężkiej pracy - zauważył.

Uważa, że w niedzielę cała presja będzie spoczywać na gospodarzach. To oni muszą wygrać - podkreślił i dodał, że Islandię można porównać na tych mistrzostwach do Walii.

Można znaleźć wiele podobieństw między naszymi zespołami. Mam nadzieję, że pójdziemy tą samą drogą co Walijczycy, którzy są już w półfinale - dodał.

(az)