Wielki dzień nadszedł: już dzisiaj wieczorem polscy piłkarze powalczą z reprezentacją Portugalii o półfinał mistrzostw Europy! Klucz do sukcesu? "Nie możemy patrzeć na mecz indywidualnie. Musimy jako zespół przeciwdziałać tej wielkiej trójce z Portugalii" - podkreślał Michał Pazdan, mając na myśli Cristiano Ronaldo, Naniego i Ricardo Quaresmę. "Polscy obrońcy pokazali, że są silni i bardzo skuteczni w obronie. Musimy to zmienić. Stworzymy im wiele problemów" - obiecywał natomiast Nani. Pierwszy gwizdek na Stade Vélodrome w Marsylii - o godzinie 21:00!

Portugalczycy w dotychczasowych występach we francuskim turnieju, delikatnie mówiąc, nie zachwycili. W fazie grupowej zdołali zgromadzić zaledwie trzy punkty. Najpierw zremisowali 1:1 z Islandią, później bezbramkowo z Austrią, a na koniec grupowych zmagań rozegrali obfitujący w gole pojedynek z Węgrami, zakończony remisem 3:3. Z grupy wyszli z trzeciego miejsca.

Aż siedem punktów w fazie grupowej zapisali natomiast na swoim koncie Polacy. Na otwarcie pokonali Irlandię Północną 1:0, później zremisowali bezbramkowo z mistrzami światami Niemcami, a rywalizację w grupie zamknęli zwycięstwem 1:0 nad Ukrainą.

W 1/8 finału obydwa zespoły rozegrały trudne pojedynki, w których 90 minut podstawowego czasu gry nie przyniosło rozstrzygnięć. Portugalczycy wygrali z Chorwacją po dogrywce, a jedyna bramka w tym meczu, autorstwa Ricardo Quaresmy, padła dopiero w 117. minucie. Polacy natomiast po 90 minutach gry remisowali ze Szwajcarami 1:1 (trafienia Jakuba Błaszczykowskiego i Xherdana Shaqiriego), a dogrywka nie przyniosła zmiany wyniku. Biało-czerwoni musieli wywalczyć awans w serii rzutów karnych i wykonali zadanie bezbłędnie - golkipera Szwajcarów pokonali wszyscy zawodnicy, którzy podeszli do piłki ustawionej na 11. metrze. Po drugiej stronie pomylił się Granit Xhaka i po ponad dwóch godzinach walki biało-czerwoni mogli fetować historyczny awans do ćwierćfinału mistrzostw Europy!

Jak przedłużyć ten piękny futbolowy sen?

Będziemy przygotowani na wszystko, co Portugalczycy mają do pokazania w ofensywie - zapewniał szef banku informacji naszej kadry Hubert Małowiejski.

Portugalia jest uzależniona na Euro od Cristiano Ronaldo - potwierdzają to turniejowe statystyki. Pokazują one także, że selekcjoner naszych ćwierćfinałowych rywali chętnie wprowadza na boisko rezerwowych. Trener Fernando Santos rotuje składem, ale spora liczba zmian to wynik tego, co na tym... czytaj więcej

Zawsze, gdy drużyna rywali ma taką gwiazdę (jak Cristiano Ronaldo), bardzo ważne jest ograniczyć jej poczynania. Ronaldo oddał 34 strzały, ale cały zespół 74, czyli trochę akcji było rozwiązanych w inny sposób - zauważył. Portugalia jest w pierwszej piątce turnieju, jeśli chodzi o oddane strzały, stworzone sytuacje stuprocentowe, dośrodkowania. Potrafi zdominować przeciwnika w pewnych fazach gry - dodał.

Wiadomo, kto jest głównym zagrożeniem, ale nie możemy zapominać, że to zespół mający wielu klasowych zawodników. I samo ograniczenie poczynań Ronaldo to jeszcze za mało - zaznaczył Małowiejski.

O sile kolektywu mówił również drugi trener polskiej kadry Bogdan Zając. Patrzymy na Portugalię jako na zespół. Oczywiście wszyscy wiemy, że są tam indywidualności - Cristiano Ronaldo, wielu innych piłkarzy też prezentuje światowy poziom. Mimo tego siłą tej drużyny jest kolektyw, co pokazała w meczu 1/8 finału z Chorwatami - zaznaczył.

Na Euro 2016 (Portugalia) rozegrała cztery wyrównane mecze, chociaż każdy miał troszkę inny przebieg. Na przykład w spotkaniu z Węgrami była wymiana ciosów i remis 3:3. W meczu z Islandią oblegali bramkę przeciwnika, ale zdołali tylko zremisować. A w starciu z Chorwacją, gdy zagrali z bardzo mocnym przeciwnikiem, potrafili zneutralizować jego najsilniejsze strony i sprawić, że Chorwaci przez 90 minut nie oddali celnego strzału - zauważył Hubert Małowiejski.

Na hasło: "Portugalia" każdy szanujący się kibic powinien stanąć na baczność. Eusebio, Luis Figo, Rui Costa, Pauleta, Nuno Gomes, wreszcie Cristiano Ronaldo. Brazylijczycy Europy. Wielcy faworyci, którzy… nigdy nie zdobyli złotego medalu. czytaj więcej

Jak ocenił, Portugalczycy mają jeszcze rezerwy. To zespół, który pewnie jeszcze wszystkiego nie odsłonił w tym turnieju. Np. w meczu z Chorwacją nie musiał gonić wyniku i chyba nie zaprezentował wszystkiego, co ma w ofensywie - stwierdził.

Jak ich zatrzymać? Na pewno będzie ciężko, ale nie możemy patrzeć na czwartkowy mecz indywidualnie. Musimy przede wszystkim jako zespół przeciwdziałać tej wielkiej trójce (Ronaldo, Nani, Quaresma) z Portugalii - ocenił obrońca Michał Pazdan. To będzie klucz do sukcesu. Cały zespół musi być przygotowany, właśnie jako drużyna, na to spotkanie - zaznaczył.

Zdajemy sobie sprawę, że będą różne fazy w tym spotkaniu. Na pewno będziemy grali w niskim pressingu. To jest normalne, zresztą widzimy, że wszystkie zespoły na Euro 2016 bardzo dobrze sobie radzą w tym elemencie. To nie jest jakaś wielka obrona - bo niektórzy tak sądzą, że jak ktoś jest cofnięty, to tylko broni się i wybija piłkę. Niski pressing to zorganizowana gra. Dlatego będziemy to stosować, tak samo Portugalczycy - zapowiedział trener Bogdan Zając. Jak dodał, Portugalczycy "pokazali w meczu z Chorwacją, że też potrafią dobrze bronić i to całym zespołem".

W ostatnim meczu skorygowaliśmy naszą grę obronną - przyznał środkowy obrońca portugalskiej ekipy Jose Fonte. Staraliśmy się nie stracić bramki i czekać na swoją szansę. A takie zawsze będziemy mieli, bo mamy najlepszego piłkarza świata Cristiano Ronaldo. Do tego dochodzą tacy zawodnicy jak Nani, Quaresma czy Joao Mario, którzy zawsze są w stanie wykreować groźną sytuację - mówił.

Ja, Cristiano Ronaldo czy Ricardo Quaresma powoli się rozkręcamy, a nasza forma rośnie od początku turnieju - zapewniał z kolei wspomniany przez Fonte Nani. Zdajemy sobie sprawę, że nie takiego początku Euro od nas oczekiwano, ale każdy mecz daje nam większą wiarę we własne możliwości i czujemy wsparcie kibiców. Teraz wszyscy są w najlepszej formie - stwierdził.

40-letni Felix Brych poprowadzi w czwartek spotkanie Polska - Portugalia w meczu ¼ finału Euro 2016. Niemiecki arbiter sędziował dotychczas dwa spotkania, oba w fazie grupowej mistrzostw. Były to starcia Anglia - Walia (2:1) i Szwecja - Belgia (0:1), gdzie pokazał łącznie pięć żółtych kartek. czytaj więcej

Zapowiedział, że on i jego koledzy przełamią polską defensywę. Polscy obrońcy pokazali, że są silni i bardzo skuteczni w obronie. Zaledwie jedna stracona bramka odzwierciedla ich klasę i pewność siebie. Jednak musimy to zmienić i ich przełamać. Stworzymy im wiele problemów i strzelimy bramki - stwierdził.

Mamy już plan, jak zneutralizować największe atuty polskiej drużyny - przekonywał z kolei Fonte. (Robert) Lewandowski to piłkarz najwyższej jakości. Mamy jednak świetnych analityków, którzy przygotowali nam materiał na jego temat. Poza tym Polska to nie tylko Lewandowski - mówił.

Wtórował mu Nani: Wiemy, że oprócz Lewandowskiego polski zespół ma innych świetnych zawodników. Nie możemy patrzeć na indywidualności, ale na drużynę jako całość. W polskim zespole jest wielu piłkarzy, którzy mogą przesądzić o losach spotkania. Jeśli będziemy kontrolować każdy kawałek boiska, to mamy większe szanse na korzystny wynik, niż kontrolując jednego zawodnika.

Myślę, że jesteśmy w stanie zajść daleko i kontynuować marzenia o trofeum. Od początku naszym celem była walka o finał i wierzymy, że to osiągniemy. Ciężko pracujemy i jesteśmy jednym z faworytów całego turnieju. Mamy możliwości, żeby wygrać turniej. Musimy tylko utrzymać obecną formę - podsumował.

O apetytach sięgających znacznie dalej niż ćwierćfinał mówił jednak również lider środka pola w polskiej ekipie Grzegorz Krychowiak. To dopiero początek. (...) Świetnie brzmi, że Polska jest w najlepszej ósemce, ale miejmy nadzieję, że to dopiero początek. Nie zadowalajmy się tym, co już mamy. Uważam, że jeszcze nic nie osiągnęliśmy, (...) ambicje tego zespołu są dużo, dużo większe - podkreślał.

Cieszymy się, że tutaj doszliśmy. To dla nas nobilitacja, że możemy walczyć o półfinał - zaznaczył Michał Pazdan.