Pracodawcy pilnie poszukują… kilkuset Świętych Mikołajów! Agencje pracy tymczasowej mają już oferty dla pracowników, którzy założą brodę i charakterystyczny czerwony stój. Mikołajowie są potrzebni od teraz aż do końca roku. Kilku tysięcy pracowników tymczasowych, ale już bez mikołajowego przebrania, potrzebują zaś sklepy, restauracje i firmy cateringowe.

Na Boże Narodzenie będzie deszcz i plucha - donosi dzisiejszy "Fakt". Śnieg zawita do nas dopiero w styczniu, a siarczysty mróz skuje Polskę w lutym i potrzyma aż do marca! czytaj więcej

Według ogłoszeń w agencjach pracy, Święty Mikołaj, który zaparkuje swoje sanie przed galerią handlową albo w supermarkecie, może zarobić na rękę średnio prawie 30 złotych za godzinę pracy. To dwa razy więcej, niż zarabiają towarzyszące mu śnieżynki i elfy.

Jeszcze lepsze pieniądze dostanie Mikołaj mobilny, czyli taki, który będzie dostarczał prezenty bezpośrednio do domów albo na imprezy firmowe. W tym wypadku stawki zaczynają się od 50, a dochodzą do 250 złotych za godzinę.

Do mikołajowej pracy często potrzebny jest jednak własny strój i oczywiście... cierpliwość do dzieci.

Nie tylko Mikołajowie

W okresie świątecznym potrzebni są jednak nie tylko Mikołajowie, ale także kucharze, kelnerzy i dostawcy. Aż kilka tysięcy takich tymczasowych pracowników zatrudniają właśnie sklepy, restauracje i firmy cateringowe.

Zarobki są nieco niższe niż w przypadku Mikołajów. Średnio prawie 20 złotych za godzinę dostanie sprzedawca choinek, a niemal 15 złotych za godzinę - sprzedawca karpi. Najmniej zarobią sprzedawcy fajerwerków i kelnerzy. W ich przypadku stawki nieco przekraczają 10 złotych.

Największe zapotrzebowanie na takich pracowników jest w dużych miastach, zwłaszcza w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i we Wrocławiu.

(edbie)