Były mistrz świata wagi ciężkiej Lennox Lewis poważnie myśli o powrocie na zawodowy ring. Amerykanin ostrzy sobie pięści na czempiona IBF, WBA, IBO oraz WBO Władimira Kliczkę. Lewis chce dostać za walkę bagatela... sto milionów dolarów.

Były mistrz świata, który teraz przebywa na bokserskiej emeryturze ujawnił, że jakiś czas temu otrzymał propozycję walki z Kliczką za 50 mln dolarów. Lennox Lewis nie ukrywa, że zażądał dwa razy więcej, bo jak mówi jego powrót na ring wart jest każdych pieniędzy.

100 mln dolarów to jest cena za mój powrót i o takiej kwocie możemy rozmawiać. Powiedziałem menadżerom, że do walki mogę być gotowy w ciągu 6 miesięcy od momentu podpisania kontraktu. Dostałem propozycję otrzymania 50 mln dolarów za powrót na ring, jednak uważam, że to, co osiągnąłem w ringu jako niekwestionowany mistrz świata jest warte dwa razy tyle. Przed laty pokonałem Witalija Kliczkę i chętnie zrobię to samo z jego bratem, ale najpierw musimy poczekać i zobaczyć jak wszystko się rozwinie - powiedział pięściarz. 

Jeszcze kilka lat temu kwota 100 mln za walkę Lennoxa wydawałaby się nierealna. Ale po tym jak wielkie sumy za walkę jest w stanie wygenerować Floyd Mayweather Jr, nie można wykluczyć, że i dla Lewisa znajdzie się taka góra pieniędzy.

Ostatni pojedynek pięściarz stoczył w 2003 roku. Pokonał wtedy samego Witalija Kliczkę. Ukrainiec z powodu kontuzji nie był w stanie kontynuować walki.

Nie ma mocnych na Kliczkę

Kliczko rozgromił Powietkina i zachował mistrzowskie pasy

Ukrainiec Władimir Kliczko bezdyskusyjnie pokonał Aleksandra Powietkina w walce wieczoru podczas sobotniej gali w Moskwie. "Dr Stalowy Młot" zachował mistrzowskie pasy IBF, WBO, IBO oraz tytuł superczempiona WBA. czytaj więcej

W ostatni weekend Władimir Kliczko pokonał w Moskwie Aleksandra Powietkina. Tym samym "Dr Stalowy Młot" zachował mistrzowskie pasy IBF, WBO, IBO oraz tytuł superczempiona WBA. Powietkin walczył ambitnie, ale zabrakło mu "argumentów". Próbował atakować, ale jego ciosy nie dochodziły celu. W drugiej rundzie Rosjanin wylądował na deskach. W siódmej leżał na niej trzy razy.

Końcówka walki była trochę bardziej wyrównana, Powietkin wreszcie kilka razy trafił, a Kliczko dostał ostrzeżenie za przewrócenie rywala. To nie zmieniło ogólnego obrazu walki, która nadal toczyła się pod dyktando Ukraińca. "Dr Stalowy Młot" po profesorsku rozdawał lewe proste, często klinczował, nie pozwalał na walkę w półdystansie.

Kliczko wygrał jednogłośnie na punkty: 119:104. Gdy dziękował rywalowi za postawę, jego słowa zagłuszyły gwizdy moskiewskiej publiczności.

boxingnews.pl