Problem z ustawami ws. reformy sądownictwa nie wziął się znikąd; wziął się z tego, że mi tych ustaw wcześniej nie przedstawiono jako Prezydentowi RP i nie miałem możliwości ich ocenić - powiedział w TVN24 prezydent Andrzej Duda.

Budynek Sądu Najwyższego /Jakub Kamiński /PAP

Problem, który tam zaistniał nie wziął się znikąd; wziął się z tego, że mnie tych ustaw wcześniej nie przedstawiono jako Prezydentowi RP. Ja nie miałem możliwości ocenić ich, nie miałem możliwości co do nich się wypowiedzieć, bo tych projektów mnie nie przedstawiono - mówił prezydent w TVN24.

Jak dodał, zobaczył je i dowiedział się o ich treści, dopiero gdy znalazły się w Sejmie. Przypomnę, że zostały przeprocedowane w tydzień, w związku z powyższym wielkiego czasu, żeby się nad nimi zastanowić, nie było. I to się bardzo źle stało. Ja do dziś ubolewam, że do takiej sytuacji doszło, ale ktoś tu zawalił sprawę - powiedział Duda. Tu bez wątpienia był problem na linii prezydent-rząd, a linia ta to w pierwszej kolejności linia prezydent-premier - mówił prezydent. 

W czwartek w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie złożonych przez prezydenta projektów: ustawy o Sądzie Najwyższym i nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. W piątek Sejm opowiedział się za skierowaniem ich do dalszych prac w komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Ich odrzucenia chciała PO, Nowoczesna oraz koło Unii Europejskich Demokratów.

Prezydent, który w TVN24 został poproszony o komentarz ws. proponowanych regulacji ocenił, że są "bardzo dobrymi rozwiązaniami". Projekty dokładnie odzwierciedlają to, do czego się zobowiązałem. Nie ma usunięcia wszystkich sędziów SN, co było mankamentem poprzedniego projektu, nie ma wpływu nienotowanego dotychczas prokuratora generalnego na sąd najwyższy (...). To są kwestie bardzo ważne - zaznaczył.

Pytany, kiedy opinia publiczna pozna treść uzgodnień między nim z PiS, Andrzej Duda odparł, że poprawki będą składane w Sejmie. Sam będę się przyglądał, jakie poprawki będą składane. Poprawki będą dostępne dla każdego. Cieszę, że debata na ten temat trwa, bo poprzednio to w tydzień sprawę załatwiano - stwierdził.

Dodał, że zaproponowane przez niego przepisy były konsultowane z przedstawicielami klubów parlamentarnych. Byli u mnie, zanim ogłosiłem treść projektów. Pytałem, czy będzie akceptacja dla moich rozwiązań.(...) Rozmawiałem z tymi, którzy w tych sprawach będą decydowali, bo będą głosowali - powiedział.

Prezydent zaznaczył, że nie wyobraża sobie, by przyjęte przez parlament ustawy zawierały rozwiązania, które poprzednio zawetował. To dla mnie będzie oznaczało, że nie będę mógł się na tę ustawę zgodzić - powiedział.

Przygotowany przez prezydenta projekt ustawy o Sądzie Najwyższym zakłada m.in. badanie przez SN skarg nadzwyczajnych na prawomocne wyroki sądów, w tym z ostatnich 20 lat; utworzenie Izby Dyscyplinarnej z udziałem ławników oraz przechodzenie sędziów SN w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia, z możliwością przedłużania tego przez prezydenta.

Projekt nowelizacji ustawy o KRS zakłada z kolei wybór przez Sejm 15 członków KRS-sędziów większością 3/5 głosów; w przypadku klinczu, każdy poseł głosowałby tylko na jednego kandydata. Dotychczas członków KRS-sędziów wybierały środowiska sędziowskie. Kwestia wyboru do Rady była w ostatnich tygodniach tematem rozmów prezydenta z PiS - mają się do tego odnosić poprawki tej partii. Wstępny kompromis ma zakładać, że gdyby w Sejmie nie było 3/5 głosów, wówczas - w drugim etapie - do wyboru członków KRS wystarczyłaby większość bezwzględna. Kluby opozycyjne mogłyby wskazać sześciu kandydatów do Rady, a większość parlamentarna - dziewięciu.


(mpw)