​Domniemany zamachowca z Berlina namawiał swojego siostrzeńca, by zamordował męża swojej ciotki - informuje tunezyjska policja. Anis Amri miał mówić swojemu podopiecznemu, że tylko w ten sposób może udowodnić swoją lojalność wobec Państwa Islamskiego.

Anis Amri / Kadr z nagrania, w którym deklaruje wierność Państwu Islamskiego /Balkis Press / ABACA /PAP/EPA

18-letni Ferjani Fadi został w weekend aresztowany w tunezyjskim mieście Oueslatia, wraz z dwoma kuzynami. Według policji wszyscy tworzyli komórkę terrorystyczną, która wspierała Anisa Amriego. Sam Amri wysyłał Fadiemu pieniądze, by ten z czasem dołączył do niego w Europie.

Fadi jest synem jednej ze starszych sióstr Amriego. Berliński zamachowiec miał mu powiedzieć, że swoją lojalność wobec ISIS może udowodnić tylko i wyłącznie poprzez morderstwo któregoś ze swoich wujków.

Według siostrzeńca terrorysty, Amri był liderem grupy Abu al-Waala, organizacji działającej na terenie Niemiec zajmującej się rekrutacją potencjalnych dżihadystów oraz zbieraniem funduszy na terrorystyczną działalność.

Anis Amri został zabity w piątek przez włoską policję w Mediolanie. Podczas rutynowej kontroli wyciągnął pistolet i zaczął strzelać. Funkcjonariusze odpowiedzieli ogniem.

Tunezyjczyk jest główny podejrzanym o dokonanie zamachu terrorystycznego w Berlinie. 19 grudnia wjechał ciężarówką na jarmark bożonarodzeniowy. W ataku zginęło 12 osób, w tym polski kierowca, który bohatersko powstrzymał pojazd przed rozjechaniem większej ilości ludzi.

24-latek deklarował wierność Państwu Islamskiemu i samozwańczemu kalifowi, Abu Bakrowi al-Bagdadiemu. Terrorystyczna organizacja przyznała się do przeprowadzenia ataku w stolicy Niemiec. 

(az)