Komisja Nadzoru Finansowego nie musi przepraszać Amber Gold za ostrzeżenia publiczne wobec tej spółki - zadecydował Sąd Okręgowy w Warszawie. Stołeczna placówka oddaliła dwa pozwy o ochronę dóbr osobistych złożone przez Amber Gold wobec KNF. Według sądu pozwy są "całkowicie nieuzasadnione", bo KNF działała w ramach prawa i w obronie interesu społecznego.

Ponad połowa Polaków uważa, że państwo zawiodło w sprawie Amber Gold - wynika z sondażu MillwardBrown SMG/KRC dla RMF FM. Ich zdaniem rząd i służby dopuściły do oszustwa na wielką skalę, a teraz nie są stanie skutecznie wyegzekwować sprawiedliwości. 9 na 10 ankietowanych uważa, że powinny zostać... czytaj więcej

Pozwy Amber Gold dotyczyły faktu umieszczenia jej na "czarnej liście" KNF bez zezwolenia oraz rozesłania do banków pism, po których kilka placówek zlikwidowało rachunki Amber Gold. Spółka twierdziła, że działania KNF godziły w dobre imię i jej renomę. Domagała się przeprosin w mediach za "bezprawne i niezgodne z prawdą" ostrzeżenia publiczne KNF co do ryzyka dla klientów spółki. Żądano też sądowego zakazu umieszczania tych ostrzeżeń oraz usunięcia ich z archiwum KNF w internecie. W pierwszym pozwie spółka chciała ponadto wpłaty przez KNF 30 tys. zł zadośćuczynienia na cel społeczny.

W uzasadnieniu wyroków sędzia Rafał Wagner mówił, że już w grudniu 2009 r. były "obiektywne przesłanki" uzasadniające podejrzenia KNF, że spółka działa na rynku finansowym bez zezwolenia KNF. Sąd uznał, że KNF działała w ramach swych kompetencji ustawowych oraz w interesie społecznym.

Sędzia dodał, że nie można uznać, by doszło do naruszenia dóbr powoda, bo lista ostrzeżeń KNF "nie była źródłem zakazu działalności dla Amber Gold". Sędzia dodał, że patrząc na późniejszą działalność spółki, można uznać też, że wpływ ostrzeżenia KNF był znikomy i nie miało to wpływu na pozycję Amber Gold na rynku.

Mocą wyroku Amber Gold w upadłości ma zwrócić pozwanemu ok. 3 tys. zł kosztów procesu. Wyroki są nieprawomocne. Amber Gold może złożyć apelację. Nie wiadomo jednak, czy to zrobi. W sądzie nikt nie stawił się w jej imieniu.

Spółka kusiła klientów wysokimi zyskami

Amber Gold kusiła klientów wysokim oprocentowaniem inwestycji, przekraczającym nawet 10 procent w skali roku, które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. W sierpniu spółka ogłosiła decyzję o likwidacji, nie wypłacając ulokowanych środków i odsetek tysiącom klientów.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku przedstawiła prezesowi Amber Gold Marcinowi P. siedem zarzutów, m.in. oszustwa znacznej wartości, prowadzenia bez zezwolenia działalności bankowej i posłużenia się sfałszowanym potwierdzeniem przelewu. Grozi mu do 15 lat więzienia. 30 sierpnia gdański sąd aresztował Marcina P. na trzy miesiące.