Reklama

  • Zaginiony samolot był "w najbezpieczniejszej fazie lotu"

    Poniedziałek, 10 marca (22:00)

    W czasie, gdy samolot malezyjskich linii lotniczych zniknął z radarów, był w najbezpieczniejszej fazie całego lotu - uważa ekspert ds. lotnictwa Richard Quest, z którym rozmawiała telewizja CNN. W dalszym ciągu nie wiadomo, co się stało z Boeingiem 777, który zaginął w sobotę.

    Zdjęcie

    Boeing 777 linii Malaysia Airlines /DIEGO AZUBEL /PAP/EPA
    Boeing 777 linii Malaysia Airlines
    /DIEGO AZUBEL /PAP/EPA

    Jak twierdzi ekspert, samolot leciał od prawie godziny, a to oznacza, że była to najbezpieczniejsza część lotu. Nic nie powinno pójść źle. Maszyna leci w tym czasie na autopilocie, piloci dokonują tylko niewielkich korekt wysokości - uważa Quest. Dodaje, że jeśli w tym czasie doszło do awarii, musiało to być coś poważnego.

    Zaginiony samolot: Służby mają coraz więcej wątpliwości

    ​Amerykańskie służby mają coraz więcej pytań na temat tego, w jakich okolicznościach doszło do katastrofy malezyjskiego samolotu. Choć nikt nie pyta wprost, coraz częściej można odnieść wrażenie, że służby coraz bardziej zastanawiają się, czy nie doszło do zamachu terrorystycznego. Na razie... czytaj więcej

    Ekspert zwraca uwagę, że Boeing 777, który zaginął w sobotę miał 11 lat i był wyposażony w dwa silniki Rolls-Royce'a.

    Nie była to więc stara maszyna. Malezja ma w swojej flocie 15 Boeingów 777-200, jest zatem doświadczonym operatorem - mówił Quest. Zaznaczył również, że Malaysia Airlines to szanowane linie, które cieszą się dobrą reputacją i są uważane za bezpieczne.

    Ponadto, jak przypomniał ekspert, samolot był wyposażony w zapasowe zasilanie, a to ma zapewnić działanie niektórych przyrządów pokładowych i narzędzi komunikacyjnych, które powinny umożliwić bezpieczne dokończenie lotu.

    Quest zapytany, czy istnieje możliwość, że boeing wylądował gdzieś bezpiecznie, odpowiedział, że jest to "wysoce nieprawdopodobne".

    Lecący do Pekinu Boeing 777 malezyjskich linii lotniczych zniknął z radarów w sobotę mniej niż godzinę po starcie z lotniska w Kuala Lumpur. Mimo zlokalizowania na morzu plam paliwa, nie odnaleziono śladów maszyny. Według Malaysia Airlines samolot nie wysłał sygnału SOS.

    CNN

    Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Zaginiony samolot

  • Skomentuj artykuł: Zaginiony samolot był "w najbezpieczniejszej fazie lotu"

  • Wasze komentarze (9)

    Dodaj komentarz
    Lenka86

    ~Lenka86 -

    WSTYD MI ZA CO NIEKTÓRYCH KOMENTUJACYCH !!! JAK MOZNA W OBLICZU LUDZKIEJ TRAGEDII ZARTOWAC, KPIC I WYPISYWAC GŁUPOTY O BRZOZACH ITD. ZANIM NAPISZESZ, POMYSL, BO TREŚĆ NIEKTÓRYCH KOMENTARZY, ŚWIADCZY O OSOBOWOSCI NIEDOJRZAŁEJ EMOCJONALNIE, LUB O GŁEBOKIEJ IMPOTENCJI UMYSŁOWEJ AUTORÓW TYCH KOMENTARZY !!!! JESLI NIE MASZ NIC SENSOWNEGO DO NAPISANIA, PO PROSTU NIE PISZ PROSZE.

    bbb

    ~bbb -

    Wytłumaczenie może być tylko jedno. Samolot trafił w brzozę

    Aaaaaaaaaaaaaaa

    ~Aaaaaaaaaaaaaaa -

    Ten samolot kiedyś miał podobno tak jakby "wypadek" . Zawadził skrzydłem na lotnisku i kawałek sie połamał... Nie znam sie na tym za bardzo ale nawet taki mały wypadek jest w stanie naruszyć konstrukcje samolotu. Mogą powstać mikropęknięcia które nie sa widoczne gołym okiem + zmęczenie materiału (wielkie przeciążenia) . Jeśli urwało sie skrzydło to wydaje mi sie ze nikt nie był w stanie czegokolwiek zgłosić a jeśli był to tylko kawałek skrzydła mogli stracić statecznosc spuścić paliwo i próbować wylądować . Mam nadzieje ze kiedyś dowiemy sie co tam sie stało . A teraz pozostaje nam współczuć rodzina ofiar i modlić sie za Nich.

    ARTUR

    ~ARTUR -

    Przecież samolot nie wyparował bo wszędzie są radary i musi być ślad . Paliwo bez szczątków świadczy o awaryjnym zrzucie więc samolot musiał się zniżać i piloci musieli być przytomni , czarne skrzynki też wysyłają sygnał bez względu na to gdzie są . Cyba , że ta cała technika to jedynie blef i ściema dla lemingów .