Reklama

Wojna w Afganistanie

Na RMF 24 na bieżąco śledzimy wydarzenia w Afganistanie.
Na RMF 24 na bieżąco śledzimy wydarzenia w Afganistanie.
  • Pięciu polskich żołnierzy zginęło w Afganistanie

    Środa, 21 grudnia 2011 (11:19)

    Polski patrol wjechał w środę rano na minę w okolicach bazy wojskowej w Ghazni. Zginęło pięciu żołnierzy. To najbardziej krwawy atak w historii polskiego kontyngentu w Afganistanie. Zdaniem specjalisty od ładunków wybuchowych, pułkownika Leszka Artemiuka, tragedii można było uniknąć. Polska prokuratura wojskowa wszczęła już śledztwo ws. zamachu.

    Zdjęcie

    Zobacz zdjęcia z miejsca ataku na polskich żołnierzy
    /PAP/EPA

    Żołnierze zajmujący się projektami odbudowy wracali z miejscowości Razzak, gdzie sprawdzali postęp prac przy miejscowym mauzoleum. W konwoju jechało sześć samochodów, a w nich około 30 osób. Do ataku z użyciem improwizowanego ładunku wybuchowego doszło, gdy wjechali na teren zabudowany. Mina eksplodowała pod opancerzonym pojazdem, jadącym w środku konwoju. Samochód, pod którym wybuchł 100-kilogramowy ładunek to pięcioosobowy M-ATV (M-RAP). Eksplozja rozerwała go na strzępy.

    Pozostali żołnierze natychmiast wyskoczyli ze swoich pojazdów, zaczęli się rozglądać w poszukiwaniu terrorystów. Wezwali też pomoc i medyków. Niestety, wszyscy jadący M-Rapem zginęli na miejscu. Wcześniej mówiono, że dwie osoby zmarły po przewiezieniu do szpitala.

    Do ataku doszło ok. 10.30 czasu lokalnego w prowincji Ghazni, na głównej drodze oznaczonej jako Highway 1, którą jechał patrol zespołu odbudowy prowincji - mówi Mirosław Ochyra, rzecznik Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych. Żołnierze, którzy zginęli, służyli w 20. Bartoszyckiej Brygadzie Zmechanizowanej.

    W zamachu zginęli st. kpr. Piotr Ciesielski, szt. szer. Łukasz Krawiec, st. szer. Marcin Szczurowski, st. szer. Marek Tomala i szer. Krystian Banach. Nazwiska poległych żołnierzy podał Polski Kontyngent Wojskowy w Afganistanie. Opublikowano także zdjęcia żołnierzy.

    Pojazd M-RAP (M-ATV), którym jechali żołnierze, może poruszać się z prędkością nawet 100 kilometrów na godzinę. Należy do najnowocześniejszych i najlepiej przygotowanych do działania w afgańskich warunkach. Tym razem jednak to nie wystarczyło. Jak dowiedział się reporter RMF FM Paweł Świąder, techniczna osłona okazała się nieskuteczna - nie pomogły standardowe urządzenia zagłuszające.

    Zobacz również:

    Dowództwo bierze pod uwagę trzy możliwości zdetonowania tego potężnego ładunku: poprzez najechanie na minę, detonację drogą radiową lub przewodową.

    Prokuratura wojskowa wszczęła śledztwo ws. zamachu na polskich żołnierzy w Afganistanie. Jak ustalił reporter RMF FM, na miejscu jest prokurator, który zaczął prowadzenie czynności śledczych.

    Trwa żmudne zbieranie informacji w miejscu zamachu i w sąsiedniej wiosce. Wojskowi specjaliści pytają lokalną ludność o nowe osoby, które mogły pojawić się w tym miejscu w ostatnim czasie. Trwa też przeglądanie materiałów wywiadowczych, między innymi zdjęć z bezzałogowych samolotów, które patrolowały ten teren. Podpułkownik Mirosław Ochyra uważa, że zamach przygotowano wiele dni temu.

    Do tragedii w Afganistanie nie doszłoby, gdyby polska armia miała urządzenie o nazwie HPM, neutralizujące improwizowane ładunki wybuchowe - mówi pułkownik Leszek Artemiuk ze Stowarzyszenia Polskich Specjalistów Bombowych w rozmowie z RMF FM. Takim sprzętem dysponują Niemcy i Amerykanie. Natomiast szef Sztabu Generalnego Mieczysław Cieniuch uważa, że pojazdy w konwoju były wyposażone w inne urządzenia, które pozwalają na wykrycie i zneutralizowanie miny. Jego zdaniem, odpowiednie systemy działały, ale konstrukcja ładunku mogła zapobiec namierzeniu go.

    Natomiast Tomasz Szulc, specjalista wojskowości z Politechniki Wrocławskiej, twierdzi, że być może żołnierze przeżyliby, gdyby jechali rosomakiem, a nie M-Rapem, który jest tylko "dobrze stuniungowaną ciężarówką". Podkreśla jednak, że nie da się skonstruować pojazdu odpornego na wszystko. Generał Roman Polko mówi, że dobry sprzęt to nie wszystko. Jego zdaniem problem leży głównie w sposobie prowadzenia afgańskiej wojny - nacisk kładzie się głównie na kwestie militarne, pomija natomiast ekonomiczne, społeczne i polityczne. Obcym żołnierzom jest potrzebne zaufanie Afgańczyków, a tego właśnie brak.

    To najtragiczniejszy incydent w polskim kontyngencie w czasie wojny w Afganistanie. Nigdy tak wielu polskich żołnierzy nie zginęło w jednym ataku. Liczba polskich ofiar tej wojny urosła tym samym do 36 osób. Do środy ostatnim poległym w Afganistanie był st. szeregowy Mariusz Deptuła, który zginął 23 października w ataku na polski patrol we wschodniej części prowincji Ghazni.

    Zdjęcie

      Miejsce ataku na polskich żołnierzy
    /PAP/EPA

    Sprzęt, który w tej chwili ma polski kontyngent w Afganistanie, jest najlepszym sprzętem, ale przy dużych ładunkach nic nie jest w stanie zapewnić ochrony żołnierzom - mówi w rozmowie z RMF FM Bogdan Klich. M-Rapy to dobrze zabezpieczone pojazdy, ale jak widać ładunek musiał być ogromny, jeżeli był w stanie pokonać zabezpieczenia przeciwminowe tego M-Rapa - dodaje były minister obrony.

    M-RAP to przede wszystkim pojazd minoodporny, można wyobrazić sobie jakiej wielkości był ładunek, by doszło do takich strat - dodaje w rozmowie z RMF FM Janusz Walczak, ekspert ds. wojskowości, były żołnierz, który niedawno był w Afganistanie. Nie jest to natomiast pojazd liniowy, pierwszego uderzenia. W Afganistanie głównie poruszają się nim saperzy, jednostki ochrony, jednostki, które poruszają się po autostradach, po szosach, po drogach, które są utwardzone. Poruszają się nim te oddziały, które wjeżdżają do miejscowości, ponieważ jest krótszy i bardziej zwrotny. Łatwiej może się poruszać po wąskich przejazdach w terenach zamieszkałych - dodaje Walczak.

    Daniel Kubas, prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju twierdzi, że żołnierze musieli najechać podczas patrolu na potężny ładunek wybuchowy. Taka "mini-pułapka" nazywana jest w Afganistanie "Ajdikiem". Większość polskich żołnierzy zginęło w Afganistanie właśnie w wyniku eksplozji tych min pułapek, czyli tzw. "Ajdików" - powiedział w rozmowie z RMF FM Daniel Kubus. Podkreślił, że terroryści się wyspecjalizowali w podkładaniu tego typu ładunków. Potrafią to zrobić w 12 minut, razem z wykopaniem dołu, włożeniem ładunku, jego uzbrojeniem, zakopaniem, nawet przegnaniem owiec, żeby nie było śladu - mówił prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju.

    Donald Tusk: To będzie smutna Wigilia dla nas wszystkich

    Odtwarzacz wideo wymaga uruchomienia obsługi JavaScript w przeglądarce.

    To bardzo smutna informacja dla wszystkich polskich żołnierzy, dla całej Polski, ale przede wszystkim dla rodzin poległych żołnierzy - mówi Donald Tusk. W imieniu nas wszystkich składam kondolencje i wyrazy współczucia. Nic nie zadośćuczyni temu bólowi, szczególnie, że ta tragedia spotkała nas przed świętami. To będzie smutna Wigilia dla polskiego wojska, dla nas wszystkich, a szczególnie rodzin - podkreślił premier. Kondolencje złożył także prezydent Bronisław Komorowski.

    Żołnierze, którzy zginęli w Afganistanie, służyli w 20. Brygadzie Zmechanizowanej w Bartoszycach. Flaga powiewająca przed jednostką została opuszczona do połowy masztu. Trzej wojskowi przyozdobili ją czarnym kirem, zasalutowali i odeszli.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Wojna w Afganistanie

  • Skomentuj artykuł: Pięciu polskich żołnierzy zginęło w Afganistanie

  • Wasze komentarze (89)

    Dodaj komentarz
    mona

    ~mona -

    Wyrazy współczucia dla rodzin poszkodowanych:-(((((((((( Mój brat też był na misji w Afganistanie dokładnie rok temu, jest to wielkie przeżycie i dla rodziny też!!!

    jkl

    ~jkl -

    Jestescie beznadziejni, ciekawe jakby to ktos z waszej rodziny zginął. Jakbyscie się czuli. Jeden z tych żołnierzy był moim kolegą. Kondolencje dla rodzin ofiar... Zastanówcie sie nad tym, co piszecie,bo nie ma w was ludzkich uczuć!

    Cyrus

    ~Cyrus -

    no i są wakaty w polskiej armi

    Tomi

    ~Tomi -

    Kazdego człowieka szkoda tylko powiedzcie za co te odszkodowania rodzinom płacic,kazdy jedzie tam z własnej nie przymuszonej woli i wie ze moze nie wrocic.Rodzina kazdego z nas mogla by sie domagac odszkodowania jak by zginol w pracy....dla mnie to jest paranoja...

    kjj

    ~kjj -

    od czasu do czasu na wojnie ktoś musi zginąc..

    olo

    ~olo -

    Stała się tragedia OK! tylko po co aż tak to nagłaśniać, skoro ryzyko śmierci jest wpisane w zawód żołnierza i dalej będą ginąć na misjach. Dziesiątki ludzi ginie dziennie da polskich beznadziejnych drogach i nikt z tego nie robi tak wielkiej tragedii a cierpienie dla rodziny jest takie samo z jedna zasadniczą różnicą: państwo nie wypłaci im tak wysokich odszkodowań jak rodzinom żołnierzy a przecież ta są tacy sami ludzie tylko niestety chore państwo.

    Wojtuś

    ~Wojtuś -

    pięciu wspaniałych najemników mniej do utrzymania przez okrutnie zubozale spoleczeństwo. Jak można inaczej nazwać ludzi którzy w majestacie naszego prawa a do tego z kapelanem katolickim na czele jadą pacyfikować podbijany kraj w którym nie mamy żadnych interesów. Jak długo jeszcze będziemy na to przyzwalać?Co jeszcze można zrobić za kasiurkę? A może trzeba było wysłać z nimi ochroniarzy którzy ich pilnują w koszarach bawiących się w wojsko po zjedzonym obiadku z kateringu za który napewno My też płacimy? Może lepiej że padli bo pewnie z naszych funduszy również byliby leczeni!!!!

    luksja

    ~luksja -

    Niech wreszcie Rządzący zaczną narażać swoje własne tyłki, na tej bezsensownej wojnie,niech za prywatne pieniądze ją prowadzą.Przepraszam za te sformułowania,ale nie da się już na to patrzeć.W Afganistanie wszyscy nas nienawidzą,my też bylibyśmy wściekli,gdyby ktoś nas we własnym kraju";"ustawiał",zabijał,niszczył nasz kraj. My Polacy mamy u siebie mnóstwo sprawa do naprawienia:brak miejsc pracy,głód naszych polskich dzieci,nienaprawiane wały przeciwpowodziowe,i mnóstwo innych. Poza niewiarygodną "kasą"jaką zbijają obce przemysły zbrojeniowe, nie ma ani jednego POZYTYWNEGO efektu tych przerażających wojen:irackiej.Afgańskiej,libijskiej i oby nie irańskiej!! Modlę się ,aby Pan Bóg wszystkich dążących do wojen skutecznie powstrzymał.

    doriangray

    doriangray -

    jak ja bym był głównym strategiem na tej wojnie to bym zastosował wojenne terroru psychologicznego na Agańskich bojowników i ludności cywilnej.Kazałbym kazdego terrorystę który był by zabity,wsadzał ich ciała do worka na zwłoki zrobionego ze świńskiej skóry i chował ich tam gdzie zostali zabici.A co znaczniejszego Terrorysty jeszcze do worka wsadził martwego psa.Dlatego ze Muzułmanin twierdzą ze świnia i pies to stworzenia nieczyste,a wtem sposób ich dusze nie trafią do raju,lecz do piekła i wtedy dwa razy się zastanowi czy skórka warta wyprawki zanim by wzioł rękę za broń wiedzą ze jego dusza nie trafi do raju lecz do piekła ma męki.Ich religia jest wielką i potężna bronią do śmierci męczeńskiej,oraz jest ich siłą napędową,ale można to wykorzystać i obrócić ich broń przeciwko muzułmanką wsadzając ich zwłoki do worków zrobionej ze świńskiej skóry.Jak chcą wygrać tą wojenne to ta metoda jest najlepsza.

    Malgo

    ~Malgo -

    Polacy nigdzie nie mogą czuć się bez-piecznie