Reklama

Król popu nie żyje

Michael Jackson zmarł 25 czerwca 2009 roku. Przedawkował silny środek znieczulający. Jego przedwczesna śmierć wstrząsnęła światem - nie tylko show biznesu.
Król popu nie żyje
  • Lekarz Jacksona nie przyznał się do winy

    Wtorek, 9 lutego (06:20)

    Conrad Murray, osobisty lekarz Michaela Jacksona, nie przyznał się do zarzutu nieumyślnego zabójstwa piosenkarza. W razie uznania Murraya za winnego nieumyślnego zabójstwa groziłoby mu do 4 lat więzienia.

    Zdjęcie

    Conrad Murray  
    /PAP/EPA

    Poniedziałkowa rozprawa trwała krótko. Sędzia wyznaczył lekarzowi kaucję za możliwość udziału w procesie z wolnej stopy w wysokości 75 tys. dolarów. Do czasu wpłacenia kaucji Murray pozostanie w areszcie. Wyprowadzono go z sali sądowej w asyście zastępców szeryfa, ale nie założono mu kajdanek.

    Według aktu oskarżenia sporządzonego przez prokuraturę okręgową w Los Angeles, Murray spowodował śmierć Jacksona 25 czerwca ubiegłego roku podając mu silny środek znieczulający propofol oraz dwa leki uspokajające.

    Murray twierdzi, że podawał Jacksonowi leki na jego prośbę, gdyż piosenkarz cierpiał na bezsenność, a na lato miał zaplanowaną serię wyczerpujących koncertów w Londynie.

    Reklama

    Rodzina Jacksona niezadowolona z kwalifikacji czynu. Powinien odpowiadać za zabójstwo z premedytacją - powiedziała telewizji Fox News siostra gwiazdora LaToya Jackson.

    Murray przez ostatnie lata życia Jacksona był jego osobistym lekarzem.

    Jackson zmarł 25 czerwca 2009 r. w swojej rezydencji w Los Angeles. Piosenkarz zmarł, nie odzyskawszy przytomności. Autopsja stwierdziła ostre zatrucie organizmu lekami, a zwłaszcza propofolem.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Król popu nie żyje

    REUTERS
  • Rozmiar tekstu:

  • Oceń tekst

    Ocen: 5
  • Wasze komentarze (2)

    • przepisz kod z obrazka