Reklama

Katastrofa w Smoleńsku

10 kwietnia 2010 r. niedaleko Smoleńska rozbił się Tu-154 M. W katastrofie zginął prezydent Lech Kaczyński i 95 osób. Do dziś trwa wyjaśnianie przyczyn tragedii.
10 kwietnia 2010 r. niedaleko Smoleńska rozbił się Tu-154 M. W katastrofie zginął prezydent Lech Kaczyński i 95 osób. Do dziś trwa wyjaśnianie przyczyn tragedii.
  • Wiceszef BOR z zarzutami: Paweł Bielawny odmówił składania wyjaśnień

    Czwartek, 9 lutego (08:46)
    Aktualizacja: Czwartek, 9 lutego (14:35)

    Szef Biura Ochrony Rządu najprawdopodobniej zawiesi swojego zastępcę po tym, jak prokuratura postawiła mu zarzuty w związku z organizacją wizyt premiera i prezydenta w Katyniu w 2010 roku. Śledczy uważają, że gen. Paweł Bielawny nie dopełnił obowiązków, a także poświadczył nieprawdę w jednym z dokumentów dotyczących tych wizyt.

    Zdjęcie

    fot. Wiceszef BOR gen. Paweł Bielawny   /PAP
    fot. Wiceszef BOR gen. Paweł Bielawny  
    /PAP
    Wiceszef BOR nie zgadza się z zarzutami, twierdzi, że jest niewinny. Jak poinformowała rzeczniczka praskiej prokuratury okręgowej Renata Mazur, gen. Bielawny odmówił też składania wyjaśnień.

    Według rzeczniczki, postawione gen. Bielawnemu zarzuty to efekt wydanej w styczniu opinii biegłych i analizy dokumentacji związanej z pracą BOR-u. Pewne wątpliwości ekspertów co do obiektywizmu budzi jednak opinia biegłych, opisująca zaniedbania BOR-u. W jej przygotowaniu uczestniczył bowiem m.in. były wiceszef tej służby Jarosław Kaczyński, który jest w konflikcie z Biurem.

    Jak ustalił reporter RMF FM, to pierwsze i ostatnie zarzuty dla BOR-u w tym śledztwie.

    Reklama

    Po południu szef Biura spotkał się z ministrem Jackiem Cichockim. Szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych poinformował, że gen. Paweł Bielawny, został zdymisjonowany.

    Nieprawidłowości w pracy BOR-u przy organizacji wizyt w Smoleńsku w 2010 roku

    Biegli w swojej styczniowej opinii wytknęli kierownictwu BOR-u niewłaściwy nadzór nad pracą funkcjonariuszy zabezpieczających podróże najważniejszych ludzi w państwie do Smoleńska. Stwierdzili między innymi nieprawidłowości podczas wizyt rozpoznawczych. Chodzi o nieprzeprowadzenie rekonesansu tras przejazdu, miejsc pobytu delegacji, a także brak wiedzy na temat lotnisk zapasowych.7 kwietnia 2010 roku w Katyniu był Donald Tusk. Trzy dni później na uroczystości wyleciał Lech Kaczyński. Tupolew z prezydentem na pokładzie rozbił się w Smoleńsku.

    Eksperci uznali też, że podczas obu wizyt zabrakło odpowiednich specjalistów - w tym funkcjonariusza grupy lotniskowej, pirotechnika i lekarza sanitarnego. Dodatkowo przed wizytami nie było odpraw, na których funkcjonariusze otrzymaliby zadania.

    Poza tym BOR-owców nie było na lotnisku podczas lądowania samolotów w czasie obu wizyt. Brakowało systemów łączności, do działań wyznaczono funkcjonariuszy z małym doświadczeniem. Pracownicy BOR-u z grup zabezpieczenia nie mieli broni palnej.

    W przypadku zarzutu poświadczenia nieprawdy w dokumencie chodzi o dokument z korespondencji pomiędzy BOR-em a jedną z instytucji. W piśmie wiceszef Biura zapewnia o pewnych kwalifikacjach jednego z funkcjonariuszy udających się w delegację do Katynia. Zdaniem śledczych, w rzeczywistości funkcjonariusz tych kwalifikacji nie posiadał.

    Gen. Paweł Bielawny pracuje w Biurze Ochrony Rządu od 1991 roku. Przeszedł wszystkie szczeble kariery zawodowej w ochronie osobistej - od funkcjonariusza ochrony do szefa ochrony prezydenta. Jest odpowiedzialny za ochronę osób zajmujących kierownicze stanowiska w państwie oraz delegacji zagranicznych, które składają wizyty w Polsce.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Katastrofa 10 kwietnia

  • Wasze komentarze (2)

    • 09.02 (11:52)
      ~obywatel
      Wierzę, że gen. Bielawy wie co to znaczy honor oficera i jest inteligentnym, wartościowych człowiekiem dla którego prawda jest zawsze na 1 miejscu. Zatem Polacy oczekują teraz aby Pan Generał ruszył na tym przesłuchaniu wreszcie ten pierwszy klocek POlitycznego domina i niech wreszcie odPOwiedzą ci, którzy najwięcej zawinili z Marszałkiem Janickim na czele, Arabskim, Klichami, Tuskami i Bronkami ze WSI.
    • 09.02 (11:42)
      ~dr.No
      "Nie znali również skutecznych dróg ewakuacyjnych." Czyli, inaczej mówiąc, nie przygotowali dróg wycofania się na zapasowe stanowiska. Pewnie nie wiecie tego, ale taka wiedza w LWP obowiązywała na szczeblu d-cy drużyny, a bywał nim kapral, a czasem był to p.o. st. szer. służby zasadniczej. Dziś, takich podstaw wiedzy wojskowej nie ma nawet generał BOR w III RP. Dziś, "zawodowymi oficerami" zostają ludzie, którzy nie spędzili nawet dnia w normalnej służbie wojskowej, ale za to maja "wyższe wykształcenie", bo z zawodu są katechetami, filologami, "managerami", "specjalistami od sprzedaży", albo mają inne, równie śmieszne zawody, po "śmiesznych uczelniach", niezwykle przydatne w wojsku. Nic, tylko pogratulować, wszystkim.