Czterej policjanci z Wrocławia, którzy brali udział w zatrzymaniu Igora Stachowiaka zostali dziś zwolnieni z pracy. To efekt postępowania dyscyplinarnego, które wszczął pod koniec maja nowy szef dolnośląskiej policji. Wcześniej ze służby został już wydalony jeden funkcjonariusz. Kolejny sam zrezygnował z pracy.

zdj. ilustracyjne /Jacek Skóra /RMF FM

Zwolnieni zostali już wszyscy funkcjonariusze, którzy brali udział w zatrzymaniu Igora Stachowiaka i nie reagowali, gdy ich kolega używał paralizatora. Ten policjant już wcześniej stracił pracę. Kolejny sam zrezygnował.

Postępowań i zwolnień dokonano ze względu na dobro służby - usłyszał od Pawła Petrykowskiego, rzecznika dolnośląskiego garnizonu, reporter RMF FM.

Wciąż toczy się pięć postępowań dyscyplinarnych. Obejmują one między innymi komendanta miejskiego, jego zastępcę czy funkcjonariusza, który wcześniej prowadził postępowania dyscyplinarne.

Igor Stachowiak został zatrzymany na wrocławskim rynku w maju 2016 roku. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego użyli paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł. Sprawa wróciła po wyemitowaniu reportażu w TVN24, gdzie m.in. pokazano zapis z kamery paralizatora, którego kilkakrotnie użyto wobec mężczyzny.

W związku z wydarzeniami sprzed roku, szef MSWiA odwołał komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji oraz komendanta miejskiego we Wrocławiu. Pod koniec maja nowy komendant dolnośląskie policji nadinsp. Tomasz Trawiński poinformował, że wszczęto administracyjną procedurę zwolnienia pięciu funkcjonariuszy komendy miejskiej i komisariatu Wrocław-Stare Miasto, a postępowanie dyscyplinarne będzie miał policjant wyjaśniający tę sprawę. Funkcjonariusz, który używał tasera wobec zatrzymanego, który miał już kajdanki, został zwolniony ze służby.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.

(j.)