​"Polaku naucz się ratować sam! Bo jak nas zabraknie, to samemu trzeba będzie się ratować" - pod tym hasłem w samo południe w szesnastu miastach wojewódzkich odbył się protest ratowników medycznych. Domagają się przede wszystkim podwyżek i większej liczby karetek.

Protest ratowników medycznych w Warszawie. /Marcin Kmieciński /PAP

Ratownicy: Zarabiamy za mało

W całym kraju protestuje kilka tysięcy ratowników.

Jesteśmy najgorzej opłacaną grupą w systemie medycznym, mimo że pracujemy w niebezpiecznych warunkach. Mamy dość - skarży się Adam Majewski, ratownik z Warszawy. Jeździmy w bardzo niebezpieczne miejsca, narażamy się na choroby, agresję, a nie mamy tych przywilejów, które mają inne służby. Jesteśmy przez to przepracowani, przemęczeni, sfrustrowani - mówi Majewski.

W proteście biorą udział ratownicy pracujący zarówno w zespołach ratownictwa medycznego, jak i w szpitalnych oddziałach ratunkowych. W czasie manifestacji będą uczyć mieszkańców 16 miast, jak udzielać pierwszej pomocy.

W warszawskiej pikiecie uczestniczą ratownicy z całej Polski: z Siedlec, Radomia, Garwolina, Płocka, czy Płońska. Ratownicy chcą zarabiać tyle co pielęgniarki. Żądamy dodatku, który nam się należy. Pracujemy na takich samych stanowiskach, z takim samym zakresem obowiązków jak pielęgniarki - mówią ratownicy.

Ratownicy ostrzegają, że ich brak może zacząć być odczuwalny. Nie oszukujmy się, jeżeli pracodawcy nie dają godnych ofert pracy, po prostu tych pracowników nie ma. Brak pracowników oznacza niestety brak obsady na karetce - tłumaczą ratownicy.Pikieta w Warszawie ruszyła o godzinie 12. Traktem Królewskim przejdzie przed Ministerstwo Zdrowia. Tam potrwa do 14.

Karetka bez ratownika to tylko samochód. Jeżeli odejdziemy z tego zawodu, do lepiej płatnej pracy, same samochody nie wyjadą. Karetki nie ratują, to ludzie w nich pracujący ratują ludzkie życie. To my, ratownicy medyczni to robimy - mówi ratownik z Krakowa. Ratownicy emigrują z Polski, odchodzą do innych zawodów niezwiązanych zupełnie z branżą medyczną. U mnie w pracy ostatnio kolega poszedł do korporacji - mówi ratownik.

Niektórzy ratownicy zarabiają 1600 złotych. Takie kwoty niektórzy koledzy zarabiają. Są to kwoty w niektórych województwach naprawdę niskie. Zarabiają minimum krajowe, a trzeba też powiedzieć jasno - nie ma jasnych perspektyw, żeby te kwoty mogły w najbliższym czasie zostać podniesione - mówi Jacek Cygan, ratownik z Krakowa.

Minister odpowiada: Będą podwyżki

Już w lipcu, a zatem za kilka dni ratownicy medyczni dostaną pierwszą transzę podwyżki w wysokości 400 zł. Planujemy, aby taka podwyżka miała miejsce także w przyszłym roku. Zdaję sobie sprawę, że to nieco poniżej oczekiwań ratowników, ale trudno powiedzieć, że rząd nie wywiązuje się ze wsparcia dla tej grupy -  zapowiedział Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł.

Minister zdrowia dodał, że zdaje sobie sprawę z niskich zarobków ratowników i stara się ich sytuację poprawić, jednak także ze strony ich środowiska oczekuje podejścia kompromisowego.

Ratownicy jako jedni z całego katalogu zawodów medycznych będą objęci skutkami ustawy, która właśnie kończy swój bieg w parlamencie - ustawy o minimalnych wynagrodzeniach pracowników medycznych. W ciągu najbliższych kilku lat przewidziano podwyżki dla tych, którzy zarabiają najmniej, poniżej godności traktowania człowieka - zaznaczył.

Prawie wszystkie postulaty tego środowiska - nie dlatego, że są wyrażane stanowczo, lecz dlatego, że są rozsądne - zostały wzięte pod uwagę i inkorporowane do projektów ustaw nowelizujących system państwowego ratownictwa medycznego - dodał.

Wśród takich postulatów Radziwiłł wymienił upaństwowienie ratownictwa medycznego, kwestię liczebności zespołów i ich obsady oraz sposobu zatrudnienia ratowników medycznych.

Protest ratowników trwa już od 24 maja. Pierwszym etapem było oflagowanie budynków oraz oznaczenie logo akcji pojazdów i odzieży. Później przez tydzień ratownicy wszystkich pacjentów przewozili do szpitala, jadąc na sygnale.

Ratownicy oprócz podwyżek domagają się także m.in. upaństwowienia systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego oraz przyspieszenia prac nad projektem tzw. dużej nowelizacji ustawy o PRM i pozostawienie w projekcie m.in. zapisów dotyczących etatyzacji oraz trzyosobowych zespołów ratownictwa medycznego.
Ministerstwo zdrowia chce zwiększyć wynagrodzenia ratowników medycznych o 800 zł miesięcznie na tzw. etat przeliczeniowy – niezależnie od formy zatrudnienia – z czego 400 zł ma zostać przyznane od 1 lipca br., a kolejne 400 zł - od 1 lipca 2018 r. Resort wskazuje, że również pracodawcy mogą podnieść wynagrodzenia ratowników i wówczas postulaty środowiska zostaną wypełnione.
(ag)

Przemysław Błaszczyk RMF MAXXX