Podhalańska Kolej Regionalna. To pomysł samorządów na korki na zakopiance

Wtorek, 16 maja (11:58)

Kilkanaście samorządów Podhala podpisało w Szaflarach koło Nowego Targu porozumienie z Małopolskim Urzędem Marszałkowski o utworzeniu Podhalańskiej Kolei Regionalnej. Marszałek Jacek Krupa chce, by pierwsze, nowoczesne pociągi ruszyły w trasę już w grudniu.

PKR ma być sposobem na zmniejszenie, a przede wszystkim ominięcie niemal zawsze zakorkowanej zakopianki. Marszałek Krupa patrząc na sukces Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej w Krakowie, wierzy w powodzenie tego projektu.

Wierzę, że i tu na Podhalu uda nam się stworzyć ofertę przewozową, która przekona mieszkańców, by zostawili samochód na parkingu, a do pracy, szkoły czy na wycieczkę wybrali się komfortowym - i co równie ważne - ekologicznym pociągiem Podhalańskiej Kolei Regionalnej - mówi.

Nowoczesne pociągi PKR mają jeździć wahadłowo na trasie Zakopane - Nowy Targ, a w późniejszym okresie także Rabka-Zdrój. Mają powstać nowe przystanki i parking typu "parkuj i jedź".

Samo zakupienie eleganckiego pociągu, który będzie intensywnie kursował po trasie, tego problemu nie rozwiąże. Dlatego konieczne są poważne prace planistyczne i projektowe. Przygotowanie tego wszystkiego w taki sposób, by nie zakończyło się to finansową klapą - mówi starosta tatrzański Piotr Bąk.

Jego zdaniem, poza pociągami, powinny być utworzone połączenia busów, którymi dowożeni byliby pasażerowie z miejscowości oddalonych od linii kolejowej i parkingi dla samochodów. To drogie i skomplikowane rozwiązanie, ale zdaniem starosty słuszne, bo drogi na Podhalu są przeciążone. Nie ma możliwości przebudowania ich sieci, a zwiększenie przepustowości nic nie da, bo zabraknie miejsc parkingowych. Czy się jednak uda?

Na pobliskiej stacji kolejowej - Szaflary kompletne pustki. Na peronach nie ma nikogo. Według jednego z pobliskich mieszkańców ze stacji korzysta zaledwie kilka osób w tygodniu. Na parkingu tuż obok stacji urządzono plac manewrowy nauki jazdy.

Każdy jednak teraz woli pojechać pod sklep samochodem, kolej pod sklep nie podjedzie. Ze względu na wygodę, wątpię, by to się przyjęło - mówi instruktor jazdy.

Kursant także nie wierzy, by mieszkańcy przesiedli się do pociągów. Samochód to wygoda i to duża. Już raczej rowerki, z kolei raczej nic nie będzie. To wyrzucone pieniądze - mówi.

Jedynie, gdyby busom koncesje odebrali. Jeszcze w wakacje ludzie zostawiają samochody, żeby nie stać w korkach na zakopiance, a na co dzień to prawie nikt nie jeździ teraz pociągami - mówi jedyny pasażer, który od czasu do czasu dojeżdża do pracy koleją.

 (j.)

Maciej Pałahicki