Reklama

  • "Nie krzyczałam. Bałam się" - opowiada niedoszła ofiara gwałciciela z Lubska

    Wtorek, 9 lutego (07:20)

    Zamykałam drzwi, kiedy ktoś z tyłu mnie zaatakował. Mam ślady na szyi - mówi reporterowi RMF FM 16-letnia dziewczyna, którą w poniedziałek na klatce schodowej kamienicy w Lubsku próbowano zgwałcić. Do tragedii nie doszło, bo mężczyznę spłoszył hałas. Sprawcą był najprawdopodobniej poszukiwany przez lubuską policję gwałciciel.

    Zdjęcie

    Policja poszukuje dwóch mężczyzn   /Policja
    Policja poszukuje dwóch mężczyzn  
    /Policja

    Z niedoszłą ofiarą gwałciciela rozmawiał Piotr Świątkowski

    Odtwarzacz audio wymaga uruchomienia obsługi JavaScript w przeglądarce.
    Nieznany sprawca wszedł za dziewczyną do klatki schodowej, przystawił jej do szyi ostry przedmiot. Nic nie mówił, bo to trwało zaledwie chwilę. Ktoś z góry schodził, z sąsiadów. I chyba się przestraszył - opowiada Piotrowi Świątkowskiemu niedoszła ofiara zwyrodnialca. Nie krzyczałam - przyznaje. Przestraszona byłam. Nie wiedziałam, co mam robić - dodaje.

    Kamienica, w której mieszka nastolatka, jest niezabezpieczona, nie ma domofonu; każdy może bezkarnie wejść i równie szybko uciec.

    W Zielonej Górze doszło już do dwóch gwałtów i czterech napadów na kobiety. Prezydent miasta wyznaczył 20 tysięcy złotych nagrody za informacje, które przyczynią się do ujęcia gwałciciela lub gwałcicieli. Kolejne 3 tys. zł dołożyła policja.

    Reklama

    W tej chwili funkcjonariusze poszukują dwóch mężczyzn. Jeden ma 20-23 lata, jest wysoki i szczupły, ma ciemne włosy i grube brwi. Drugi jest starszy, ma 35-40 lat, także ciemne włosy. Jego cechą charakterystyczną jest szeroki garbaty nos.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Brutalne gwałty w Zielonej Górze

  • Rozmiar tekstu:

  • Oceń tekst

    Ocen: 39

Wasze komentarze (12)

  • przepisz kod z obrazka