Małopolska policja sprawdza, co było przyczyną wybuchu w miejscowości Zagacie, w którym zginął 14-letni mieszkaniec Krakowa. Chłopiec przyjechał z rodzicami i starszym bratem do domku letniskowego. W pewnym momencie wyszedł na zewnątrz i wtedy nastąpił wybuch - mówi rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń.

zdj. ilustracyjne /Michał Dukaczewski /Archiwum RMF FM

Według wstępnych informacji, 14-latek chciał skonstruować petardę. Jednak jak mówi rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń, skład wskazuje na to, że "mogło to być coś innego".

Wstępne dochodzenie wskazuje na niebezpieczne hobby, które polegało na konstruowaniu materiałów pirotechnicznych. Zabezpieczyliśmy tam substancje różnego rodzaju zarówno takie, które można kupić w sklepie ze stosownym asortymentem, ale również takie, którymi obrót jest reglamentowany. Będziemy sprawdzać, w jaki sposób ten młody człowiek wszedł w ich posiadanie - powiedział nam Sebastian Gleń.

Rodzice nastolatka nie zostali jeszcze przesłuchani. Są w szoku. Ze wstępnych ustaleń wynika, że nic nie wiedzieli o nietypowym hobby syna.

Gorąca Linia RMF FM jest do Waszej dyspozycji! Przez całą dobę czekamy na informacje od Was, zdjęcia i filmy.

Możecie dzwonić, wysyłać SMS-y lub MMS-y na numer 600 700 800, pisać na adres mailowy fakty@rmf.fm albo skorzystać z formularza WWW.

(j.)