"Przepraszam z ust premiera to za mało" - mówi w rozmowie z RMF FM Jacek Sasin z Prawa i Sprawiedliwości. Były zastępca szefa kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego, skrytykował Donalda Tuska za pojawiające się w sejmowym wystąpieniu ws. Smoleńska "prowokacyjne elementy". Szef rządu zabrał głos przed informacją ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego na temat działań państwa po katastrofie smoleńskiej.

Mariusz Piekarski: Naszym gościem jest Jacek Sasin, poseł PiS, ale także były zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Kaczyńskiego.

Jacek Sasin: Dzień doby.

Panie pośle, gdy słyszymy z ust Prokuratora Generalnego, jak szczegółowo wyglądała identyfikacja, gdy słyszymy jego słowa o obrażeniach ofiar, o zmiażdżonych czaszkach, o zdeformowanych głowach, może błędy były nieuniknione?

Nie sądzę, żeby były nieuniknione. Nie żyjemy w XIX wieku, gdzie tylko obejrzenie zwłok decyduje.

Dzisiaj mamy duże możliwości identyfikacji, mamy badania DNA. To naprawdę nie przekonuje.

Czy usłyszał pan, gdzie popełniono ten błąd?

Nie usłyszałem tego w wypowiedzi Prokuratora Generalnego. Co więcej z kontekstu wynikało, że prokurator sugeruje, że błąd popełniła rodzina, ale nie wydaje się to przekonywujące, choćby w świetle tego, co członkowie rodziny pani Anny Walentynowicz mówili. Ale również w kontekście tego, że dzisiaj słyszymy o dalszych ekshumacjach, które mają mieć miejsce i, jak słyszymy mają one dotyczyć osób, o których wiadomo, że ich ciała nie były zniszczone ani zdeformowane.

To wyjaśnienie Prokuratora Generalnego na razie niczego nam nie wyjaśniło?

Nie wyjaśniło, a ponadto nie wyjaśniło jednej podstawowej rzeczy - dlaczego polscy prokuratorzy nie przeprowadzili sekcji zwłok ofiar? Bo wyraźnie wynika z tej wypowiedzi, że Rosjanie wykonali te sekcje niejako na własny rachunek przed skierowaniem do nich wniosku o pomoc prawną. Czyli w świetle prawa polskiego te sekcje tak naprawdę nie mają znaczenia i obowiązkiem polskich prokuratorów było przeprowadzenie ponownych sekcji.

Przepraszam z ust premiera padło. Wystarczy z ust szefa rządu?

Nie wystarczy, ponieważ to "przepraszam" zostało jednak opakowane również w taką prowokacyjną bardzo treścią, a taką prowokacją były chociażby podziękowania dla marszałek Ewy Kopacz.

"Odpowiedzialność nakazuje mi przeprosić wszystkie rodziny smoleńskie za cierpienie związane z identyfikacją ciał ofiar" - ogłosił w Sejmie premier Donald Tusk. Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin podkreślał, że zakaz otwierania trumien "wynikał z polskich przepisów", a... czytaj więcej

To były podziękowania dla osób, które pojechały, nie musiały, pracowały, pomagały rodzinom, były. Wymieniona została Ewa Kopacz.

Została wymieniona Ewa Kopacz w świetle licznych kłamstw, których się dopuściła. Nie ma czasu, żeby to powtarzać. Te szeroko komentowane kłamliwe informacje, które przekazywała, które dotyczyły tego, co działo się tam, w Moskwie. To przepraszam jest naprawdę za mało. Jest to odpowiedzialność polityczna, odpowiedzialność polityczną ta ekipa powinna ponieść.

Panie pośle, premier mówi "Przepraszam rodziny" i dodaje od razu "Przy pracy dwóch tysięcy osób mogły zdarzyć się błędy i pomyłki. Mówi: pracowaliśmy jak potrafiliśmy najlepiej - błędy i pomyłki były wpisane w to co robiliśmy".

Nie chodzi o pomyłki pojedynczych osób. To chodzi o jedno wielkie gigantyczne zaniechanie, które zdarzyło się przy tej katastrofie. To, że nie było tam polskich lekarzy, którzy brali udział w sesjach. Dziś, choćby Prokurator Generalny, mówił, że dopiero dwa dni po katastrofie prokuratorzy mogli w pełnej ekipie udać się na miejsce. To są rzeczy niewyobrażalne. Takie państwo, jak państwo Polskie nie jest w stanie zorganizować bardzo szybko, w kilka godzin po katastrofie odpowiedniej ekipy prokuratorów i lekarzy, którzy mogliby przeprowadzić te czynności na miejscu. Pewnie nie byłoby tego wszystkiego, nie byłoby tych ekshumacji, gdyby wtedy dotrzymano wszystkich procedur.

"A gdybyście zamiast formować tezy dewastujące polskie życie polityczne, po cichu odpowiedzielibyście sobie na swoje pytania skończyłaby się wojna polsko-polska" to cytat z premiera.

To znaczy, że mamy nie rozmawiać na ten temat, na temat zaniechań, które zostały tutaj dokonane, na temat gigantycznych błędów? Mamy nie pytać, dlaczego śledztwo zostało oddane Rosjanom? Dlaczego sekcje przeprowadzali Rosjanie? Dlaczego polskie władze i polskie instytucje do tego powołane nie zrobiły w tej sprawie co do nich należy? W sytuacji, kiedy tak naprawdę mnożą się cały czas wątpliwości co do samego przebiegu tej katastrofy.

Ale premier mówi: "Mogę wam przypomnieć, kto organizował ten lot do Smoleńska. Mogę wam przypomnieć, kto zapraszał na pokład."

A co to ma do rzeczy, kto zapraszała na pokład? To są w ogóle absurdalne ataki, które tak naprawdę miały chyba służyć sprowokowaniu Prawa i Sprawiedliwości. To miało odwrócić uwagę.

Premier przeprosił, kogo należało przeprosić. Zaatakował tak jak zwykle, żeby rozpocząć wojnę?

Zaatakował tak jak zwykle w takim opakowaniu miłym i przyjemnym, zaatakował żeby wywołać awanturę, to się na szczęście nie udało. Ja tylko przypomnę, jeśli chodzi o organizowanie lotu, bo to premier powiedział. To szef Kancelarii Premiera , pan Arabski odpowiadał za organizację tego lotu. Stwierdziła to NIK, potwierdziła to Najwyższa Izba Kontroli, stwierdziła nieprawidłowości. Wskazała Tomasza Arabskiego jako odpowiedzialnego za wszystkie zaniedbania przy tym locie.