"Nie byłem pijany. Wypiłem lampkę wina" - tak w rozmowie z reporterem RMF FM Jacek Protasiewicz z PO komentuje swoje zachowanie na lotnisku we Frankfurcie nad Menem. Według niemieckiego „Bilda” polityk po pijanemu miał obrażać obsługę portu lotniczego. Jednego z celników miał nazwać "Hitlerem" i "nazistą", a do pasażerów miał zwracać się z pytaniem: "Czy byłeś kiedykolwiek w Auschwitz?"


Posłuchaj pierwszej części rozmowy z Jackiem Protasiewiczem

Posłuchaj drugiej części rozmowy z Jackiem Protasiewiczem

Według relacji "Bilda", Jacek Protasiewicz szedł po lotnisku, słaniając się na nogach i bełkocząc. Po chwili zabrał jednemu z pasażerów wózek bagażowy i pobiegł z nim do wyjścia. Został zatrzymany przez celnika. Służby lotniska wezwały na miejsce policję. Polityk PO początkowo nie chciał oddać się w ręce policjantów, ale ostatecznie został skuty kajdankami i doprowadzony na komisariat.

Zdaniem polityka PO, to on miał zostać obrażony przez celnika. Miał od niego usłyszeć słowo "raus", czyli "precz", i to go zdenerwowało. Jak podkreślił w rozmowie z RMF FM, nie był pijany i nie zataczał się, bo wypił jedynie lampkę wina. Ma nagrany film z incydentu, który obiecał wysłać do naszej redakcji.

Wersja Protasiewicza

Młody celnik, całkiem nieprzyjemnie wyglądający, ostrzyżony krótko, na żądanie, abym okazał dokument, kiedy zobaczył paszport dyplomatyczny, musiał nie być zadowolony, że nie będzie mógł zademonstrować swojej władzy nade mną, pasażerem ze wschodniej Europy. Oddając mi ten paszport użył słowa "raus". To słowo zadziałało na mnie trochę jak płachta na byka. Ja ciągle jestem to pokolenie, które pamięta klimat powojenny i "raus" w Polsce się kojarzy z niemiecką butą, a nie z uprzejmym urzędnikiem państwowym - opowiada poseł w rozmowie z Romanem Osicą. 

Zdaniem Jacka Protasiewicza miał on powiedzieć celnikowi, że "raus" w Polsce ma skojarzenia jak "heil Hitler". To miało zdenerwować funkcjonariusza. Zaczął mnie pchać, więc ja mówię do niego, że zanim użyje siły, niech się wybierze do Auschwitz. Auschwitz, bo to jest najlepsza lekcja pokory - podkreśla

Wypił lampkę wina?

Pytany o alkohol na pokładzie samolotu Jacek Protasiewicz opowiada, że był już wieczór i do posiłku wziął czerwone wino. Gdybym się zataczał... proszę zapytajcie obsługę polskiego samolotu. Nie musicie pytać Niemców, ale weźcie też monitoring - dodaje. 

Co mówią Niemcy?

Policjanci z Frankfurtu, z którymi rozmawiał reporter RMF FM Adam Górczewski, podkreślają, że zatrzymanie Jacka Protasiewicza było związane z obrażaniem celników. Do kwestii alkoholu nie chcą się odnosić. Według ich wersji, służby celne, wezwały policyjną pomoc na lotnisko. Jakimi dokładnie słowami polityk PO miał znieważać celników na to pytanie funkcjonariusze nie chcą odpowiadać. Rozmówca RMF FM z komendy we Frankfurcie nie chciał mówić o szczegółach, bo jak tłumaczył, nie ma jeszcze raportu z incydentu na lotnisku.

(ug)