"To jakiś Armagedon", "dochodzi do dantejskich scen" - tak słuchacze RMF FM opisywali to, co w Poniedziałek Wielkanocny działo się na krajowej "siódemce" na trasie Nowy Dwór Gdański-Trójmiasto". Musieli tam czekać w długim korku. Cierpliwość tracili też podróżujący autostradą A4 - tłok panował głównie przed wjazdem do Wrocławia. Korki tworzyły się także na trasach w innych regionach kraju. Ruch na drogach monitorowaliśmy do późnego wieczora.

Zdj. ilustracyjne /Darek Delmanowicz /PAP

Kilka kilometrów na godzinę - z taką prędkością poruszały się samochody na krajowej "siódemce" w okolicach Nowego Dworu Gdańskiego w stronę Trójmiasta. Na tej trasie nie było wypadku, ale bardzo dużo osób w tym samym czasie chciało dojechać do Trójmiasta. Poruszamy się w żółwim tempie, dosłownie 5 km na godzinę. Dochodzi do dantejskich scen, busy, które spieszą się na lotnisko rejsowe, jadące z Olsztyna do Gdańska, jadą pasem awaryjnym - opowiadał pan Robert. 

Do wypadków dochodziło na innych odcinkach krajowej "siódemki". W Jedlińsku na Mazowszu zderzyły się cztery samochody. W karambolu ucierpiało sześć osób. Zablokowana była jezdnia w stronę Radomia. Także na "siódemce" - w Chęcinach w pobliżu Kielc - zderzyły się trzy auta - poinformowała pani Anna dzwoniąc na Gorącą Linię RMF FM. Po kolizji tych aut tworzyły się ogromne korki.

Inny, równie długi zator powstał na autostradzie A4 z Opola na Dolny Śląsk przed punktem poboru opłat we Wrocławiu. 

Więcej informacji na temat poniedziałkowych utrudnień na drogach znajdziecie tutaj

Najświeższe, popołudniowe statystyki policyjne nie były optymistyczne: od piątku na polskich drogach doszło do prawie 200 wypadków. Zginęły w nich 24 osoby, a 250 zostało rannych. Policjanci zatrzymali też niemal 900 pijanych kierowców.