"Naszym największym "sukcesem" jest odnalezienie liniowca "Steuben" i sprecyzowanie położenia na dnie Bałtyku niemieckiego lotniskowca "Graf Zeppelin" - mówi w rozmowie z RMF FM Dominik Iwen hydrograf z jednostki ORP "Arctowski". Jak dodaje, polskie morze ma jeszcze wiele nieodkrytych tajemnic i dlatego jest tak fascynujące.

Kuba Kaługa: To, że znajdujecie wraki to jest efekt "uboczny"? Czy główny cel waszej działalność?

Dominik Iwen: Głównym celem naszej działalności są pomiary  głębokości dla kartografii morskiej, czyli do tworzenia map morskich.  Natomiast wraki i wszystkie inne obiekty, jakie znajdujemy to dzieje się tak przy okazji. Ale to również są bardzo ważne rzeczy, bo mogą stanowić niebezpieczeństwo dla żeglugi i muszą być również nanoszone na mapy, aczkolwiek nie jest to podstawowe przeznaczenie naszych prac.

A jak to się robi? Jak się dokonuje takich pomiarów? Jak znajduje się wraki?

Odnajdywanie wraków, można powiedzieć jest wieloetapowe, ponieważ na początku są pomiary barometryczne różnymi urządzeniami. Odkrywamy wtedy pewną dużą różnicę danego obiektu i dna. To znaczy, że coś tam może zalegać. Wtedy prowadzimy już szczegółową weryfikację tego obiektu z użyciem sonaru holowanego, a czasem nawet z użyciem pojazdu zdalnie sterowanego. Potem dokonujemy inspekcję wideo.

Trzeba sprowadzić na dno i zobaczyć co tam leży?

Zatopione wraki, broń chemiczna i bursztyn. Wakacyjny przewodnik po Bałtyku

W wakacje bierzemy pod lupę polski Bałtyk. Razem z naszymi reporterami sprawdzamy z czego słynie polskie morze i za co kochają je miłośnicy przygód. czytaj więcej

Tak dokładnie. Jeżeli nie mamy pewności wykorzystując nasze urządzenia pokładowe, musimy zejść na dno. Trzeba sprawdzić, co tam leży, czy nie ma sieci, czy jest zagrożenie dla nurkowania, czy zagrożenie dla ruchu pływającego.

Jeśli już wysyłacie pojazd to już wiecie, że to jest jakaś jednostka, samolot czy jakiś inny obiekt?

Tak dokładnie. Już mniej więcej mamy sprecyzowane co to jest tylko chcemy uszczegółowić nasze informacje na temat tego obiektu podwodnego.

Jakie największe sukcesy ma na koncie ORP "Arctowski"?

"Arctowski" już od dobrych dziesięciu lat prowadzi pomiary na Bałtyku z takim bardzo profesjonalnym sprzętem. W ostatnim dziesięcioleciu udało nam się odkryć kilka dużych i znacznych obiektów takich jak liniowce Steuben albo zweryfikować i sprecyzować wrak niemieckiego lotniskowca Graf Zeppelin.

Odkrycie Steubena to było zaskoczenie dla załogi?

Tak, ponieważ z tą jednostką wiązała się bardzo smutna historia tragicznej śmierci wielu niemieckich żołnierzy i cywilów, którzy pod koniec wojny musieli uciekać. Przez 70 lat nie wiadomo było, gdzie się ten liniowiec znajduje, gdzie jest cmentarz wielu tysięcy osób. Nurkowanie na nim jest oczywiście zabronione, bo jest sklasyfikowany jako cmentarzysko.

Skupmy się na Bałtyku. Co oprócz okrętów leży na dnie naszego morza?

Udaje nam się od czasu do czasu odkryć pozostałości innej części działalności militarnej, czyli samoloty z II wojny światowej. Czasem znajdują się również elementy uzbrojenia, czyli: torpedy, bomby, które mogą stanowić zagrożenie.

W ostatnim czasie udało się też odkryć dwa samoloty.

Jednym był amerykański bombowiec Douglas oraz niemiecki bombowiec średniego zasięgu U- 88. Oba samoloty są dobrze zachowane, zachowały się skrzydła i część kadłuba, więc ciekawe z punktu widzenia historycznego

Najdziwniejszy, najbardziej zaskakujący obiekt militarny jaki wam się udało znaleźć?


Myślę, że wrak niemieckiego trałowca M 85 na północ od Helu. Z punktu widzenia historycznego był to jedyny niemiecki okręt zatopiony przez polską marynarkę w czasie Kompanii Wrześniowej z 39 roku. 

(ug)