Przed Biblioteką Główną Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie o godz. 19:30 studenci zaprezentowali pierwszy w historii uczelni bolid wyścigowy, który został skonstruowany przez zespół AGH Racing. Pojazd jest owocem współpracy kół naukowych "Mechatronix" i "Zarządzanie". Projekt zainicjowała grupa entuzjastów motoryzacji z Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Robotyki AGH.

Posłuchaj całej rozmowy z Kamilem Sumerą!

Budowa bolidu trwała 50 dni, uczestniczyło w niej około 40 osób. Władze AGH wsparły projekt finansowo i organizacyjne. Głównym celem AGH Racing jest udział w największych i najbardziej znanych zawodach formuły studenckiej na świecie. Pierwszym sprawdzianem dla drużyny studentów AGH będzie 15. edycja konkursu "Formula SAE", która w lipcu odbędzie się na słynnym torze Silverstone w Wielkiej Brytanii. Do rywalizacji stanie 149 zespołów z całego świata.

Krakowski pojazd waży bez kierowcy około 240 kilogramów i przyspiesza do 100 km/h w mniej niż 4 sekundy. O samym pomyśle i przebiegu jego budowy Grzegorz Jasiński rozmawiał z Kamilem Sumerą z AGH Racing Team.

Grzegorz Jasiński: Skąd wziął się pomysł na to, aby na AGH zbudować samochód wyścigowy?

Kamil Sumera: Pomysł wziął się przede wszystkim z pasji do motoryzacji, do sportów motorowych i też z prostego oglądania Formuły 1 w telewizji i z marzeń chłopięcych.

Ale oczywiście ten samochód nie powstaje tylko jako taka zabawka do postawienia w garażu. Będziecie państwo mieli możliwość podjąć nim prawdziwą rywalizację.

Tak. Od razu planowaliśmy i to bardzo poważnie podjąć to zadanie. Zwłaszcza, że w tej chwili to, co zrobiliśmy, muszę przyznać, że to jest naprawdę potwór ciężki do ujarzmienia.

Gdzie ta rywalizacja się odbędzie?

Pierwsza rywalizacja, w której będziemy startować, będzie na torze Silverstone w Anglii 3 lipca, ale również będziemy startować w sierpniu na Węgrzech, to są zawody Formuła Student, które się odbywają na całym świecie i w nich uczestniczą naprawdę wszystkie uniwersytety z całego świata.

Powiedzmy coś o tym pojeździe. Najpierw silnik.

Silnik pochodzi z motoru Honda CBR 600 RR, to jest wersja torowa. Dodany jest do tego kompresor Eatona, który na pewno robi huk. Naprawdę byliśmy pod wrażeniem, jak potrafi poprawić osiągi naszej maszyny. Do tego wszystkiego doszły, może to brzmi śmiesznie, ale amortyzatory rowerowe. Uważaliśmy, że one będą wystarczające i spełniają swoją rolę bardzo dobrze. Całą resztę, i to mogę przyznać z czystym sumieniem, zrobiliśmy zupełnie sami. Każdą jedną część.

Samochód jest bardzo lekki...

Tak, chociaż mógłby być dużo lżejszy. Przez to, że zrobiliśmy ramę stalową, a nie ramę z monokoku. W tej chwili oscylujemy między 240 a 250 kg całego pojazdu. Łącznie z pełnym bakiem.

Moc, przyspieszenie?

Przyspieszenie poniżej 4 sekund. Dokładny pomiar będziemy mieli z hamowni, na którą wybieramy się w przyszłym tygodniu. Planowaliśmy ok. 4 sekund, ale możemy mocno poprawić ten wynik, ponieważ zaskoczył nas w ostatnich dniach nasz silnik z kompresorem.

Przy takiej niewielkiej wadze pojazdu to tak naprawdę waga kierowcy ma istotne znaczenie dla tego, jakie przyspieszenie uda się osiągnąć. Tak trochę jak z dżokejem w przypadku wyścigów konnych - powinien być lekki.

Oczywiście powinien być lekki, ale nie tylko przez to, żeby była mała masa pojazdu, ale przede wszystkim, że jest tam bardzo mało miejsca. Tak naprawdę osoba większa ma bardzo małą możliwość ruchu przy kierownicy, a refleks w tych zawodach jest bardzo ważny.

Pojazd jest wzorowany na Formule 1. Jakiego typu rozwiązania panowie przenieśliście do niego?

Nie chcieliśmy przenosić rozwiązań z samej Formuły 1, tylko chcieliśmy wymyślić coś swojego. Jest kilka rozwiązań, które na pewno zaciekawią sędziów. Na razie ich nie chcę zdradzać, ale mam nadzieję, że wszystko zostanie przez nich zaakceptowane i uznane za zgodne z regulaminem. Liczymy na to, że sędziowie lub inżynierowie z różnych stajni F1 potem też się zainteresują naszymi pomysłami.

Wróćmy do tej mocy pojazdu. Ten silnik motocyklowy ma, jak na tę wagę, gigantyczną moc.

Seryjnie jest to 120 koni mechanicznych, lecz niestety przez regulamin mamy zwężkę na wlocie powietrza, przez co naprawdę ograniczana jest moc silnika. Jednak dobre wystrojenie, które w naszym zespole uważam za jedną z głównych zalet, jak i dodanie tego kompresora i poprawne połączenie go daje nam myślę moc ponad 120 koni mechanicznych, co daje przełożenie mocy na masę lepsze niż nawet w Bugatti Veyron.

Ten pojazd powstał dzięki pasji, dzięki godzinom ciężkiej pracy. Powiedzmy ile tych godzin państwo możecie sobie już naliczyć?

Teraz minęło 50 dni. Oczywiście na początku nie pracowaliśmy całą dobę, mniej więcej po 12-14 godzin dziennie. Teraz? Nie pamiętam, kiedy ostatni raz w warsztacie nikogo nie było. Cały czas ciężko pracujemy, a w ostatnich dniach praktycznie wszyscy zarywamy całe noce i kolejne dnie, poświęcając tylko i wyłącznie na ten projekt.

Nie mówiliśmy nic o bezpieczeństwie tego samochodu. Co tam zostało zamontowane po to, by kierowca był bezpieczny?

Bezpieczeństwo w całych tych zawodach jest na pierwszym miejscu i większość tych restrykcyjnych wymogów dotyczy tylko i wyłącznie tego. Chociażby przedni pochłaniacz energii, który jest taką pianką w kształcie piramidy. On tak naprawdę pochłania energię, która byłaby przy uderzeniu normalnego samochodu osobowego, a nie takiej lekkiej wyścigówki.
 
Co było najtrudniejsze przez ten czas przygotowywania tego modelu? Który element okazał się najtrudniejszy w przygotowaniu?

Naszą taką piętą Achillesa jest niestety poszycie, które wykonaliśmy z włókna węglowego. Nikt z nas, z grupy, która się tym zajmowała, nigdy wcześniej tego nie robił. Można więc powiedzieć, że to, co powstanie to jest ich pierwszy w życiu wykonany kompozyt i naprawdę chylę czoła tej grupie, która włożyła w to całe swoje serce i też zdrowie, bo przy kompozytach jest bardzo ciężka i wymagająca dużej cierpliwości praca.

Dzisiaj oficjalna prezentacja, co po prezentacji jak panowie się już wyśpicie i zaczniecie się przygotowywać do zawodów?

Również w sobotę jesteśmy na 100-leciu naszej uczelni, także o śnie możemy jeszcze zapomnieć. Poza tym zostają dwa tygodnie do wyścigów w Anglii, musimy jeszcze raz przejrzeć cały regulamin, który jest wielkości książki telefonicznej i każdą jedną śrubkę opisać, każdy element. Wszystko dokładnie tylko i wyłącznie na zawody.