Reklama

  • W każdej sekundzie ginie w Polsce 105 pszczół

    Wtorek, 14 czerwca 2011 (19:15)

    W Polsce są niecałe 44 miliardy pszczół i z każdą sekundą ubywa ich 105. A to one odpowiadają za zapylanie dużej części roślin uprawnych - alarmują organizatorzy akcji "Pomagamy Pszczołom". Obecnie najwięcej pszczół ginie w USA i Kanadzie. Straty sięgają tam 30 proc. rodzin pszczelich rocznie.

    Zdjęcie

      fot. Paweł Kuźniar, Ten plik udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0.
    Przyczyny wymierania tych owadów nie są jasne. Być może chodzi o kombinację wpływu zanieczyszczeń i chorób - tłumaczył na konferencji prof. dr hab. Jerzy Wilde z Katedry Pszczelnictwa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

    Dodał, że z powodu wysokiej umieralności pszczół nie należy jednak spodziewać się zmniejszenia ilości miodu w sprzedaży. Możemy go sprowadzać z Azji, Afryki czy Ameryki Południowej. Jednak produkcja 1/3 żywności i 90 proc. owoców zależy od zapylania przez owady, przede wszystkim przez pszczołowate, do których zaliczają się pszczoły i trzmiele - mówił naukowiec.

    Reklama

    Z kolei autorka programów telewizyjnych i książek o ogrodnictwie oraz ambasador akcji Maja Popielarska zwróciła uwagę, że każdy z nas może uczynić swój ogród czy balkon bardziej przyjaznym pszczołom. Wiele roślin, które uważamy za chwasty dla owadów jest źródłem pyłku i nektaru - mówiła.

    Informacje o tym, jak można pomóc pszczołom są dostępne na stronie internetowej akcji . Zainteresowani mogą także zakładać na stornie wirtualne ogrody i je pielęgnować. Na najlepszych czekają wycieczki do Białowieskiego Parku Narodowego.

    Z okazji "Dnia Ratowania Pszczół" w najbliższą niedzielę będzie też można sadzić kwiaty przyjazne pszczołom w Parku Kultury w Powsinie.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Nauka

Reklama

Wasze komentarze (43)

  • 05.07.2011 (09:40)
    ~kris_dg
    NIech każdy na balkonie lub ogródku puści piosenkę "Pszczółka Maja" w wykonaniu Zbysia Wodeckiego - powinno pomóc...
  • 02.07.2011 (18:42)
    2
    [cz.2]
    ad rem - co uczynić by pomóc pszczołom?

    1. zmusić producentów leków do zajęcia się NA POWAŻNIE opracowaniem lekarstw na typowe i nietypowe choroby pszczół.
    Jak:
    - ustawowo z jednej strony wprowadzić bezpłatne (lub niskopłatne) leki dla pszczół a z drugiej strony - zezwolić na wprowadzenie na rynek leków dla ludzi jedynie firmom które przeznaczają na badania leków dla pszczół określony procent nakładów na badania leków i wprowadzą na rynek lek co najmniej jeden (a może 5?) lek dla pszczół. Obowiązek ten dotyczyłby jedynie firm dużych (o obrocie światowym powyżej…), małe firmy (do określonego obrotu) powinny być z tego obowiązku zwolnione.

    2. wprowadzić obowiązek współpracy Straży pożarnej z pszczelarzami (usankcjonowanie prawne stanu istniejącego) i zezwolić na działalność gospodarczą straży pożarnej w zakresie prowadzenia pasiek i sprzedaży wyrobów pszczelarskich oraz rodzin pszczelich. Wprowadzić do programu szkolenia strażaków również podstawy pszczelarstwa choćby w ilości kilkunastu godzin.

    3. wprowadzić do programu szkolnego informacje o pszczelarstwie (choćby kilkanaście godzin)

    4. wprowadzić PRAWNE mechanizmy ‘ssące’ – motywujące ludzi do tworzenia pasiek.
    Jak: - mamy instytut pszczelarstwa, mamy koła pszczelarzy i mamy (ponoć) szkoły menadżerów – rząd w dobrze pojętym interesie gospodarki powinien pożenić informacje z zarządzaniem. TO JEST INWESTYCJA – i tak należy zacząć traktować pszczelarstwo, nie jako produkcję miodu a jako INWESTYCJA w gospodarkę kraju. Tak samo ważna – a może i ważniejsza niż inwestycje w naftoport czy elektrownie. W końcu siedzieć wieczorami możemy i przy świecach (wosk pszczeli), ale jeść musimy wszyscy. Wszystkie koszta budżetowe nie powinny być odnoszone do produkcji pszczelarskiej lecz do produkcji roślin zależnych od pszczół. – i to powinniśmy wprowadzić do ustawodawstwa Unii Europejskiej!!!

    5. Nieużytki pozostające w gestii skarbu państwa winny być obsiewane ‘na koszt państwa’ wieloletnimi roślinami miodo- i pyłko-dajnymi. Nieużytki pozostające w gestii osób prywatnych powinny mieć obniżony podatek gruntowy (o np. 10%) w przypadku obsiania ich roślinami jak wyżej. Jest obecnie program zalesiania – dlaczego nie wprowadzić programu propszczelego.

    6. zasada ogólna – konsekwentne przestrzeganie i egzekwowanie prawa w zakresie oprysków – nie na zasadzie ‘wszyscy tak robią, wszyscy o tym wiedzą, nikt nic nie robi – a prawo służy do dorwania najsłabszych (lub nielubianych ;-))) )’

    Na razie tyle – może mi coś wpadnie jeszcze do głowy to napiszę…
  • 02.07.2011 (18:41)
    2
    [cz.1]
    Dobry pszczelarz dba o swoje pszczoły (bo albo z nich żyje albo je kocha! ) więc winy za wymieranie pszczół nie szukajcie u pszczelarzy. Oni świetnie wiedzą ile miodu można zabrać, a nawet jakiego!!! np. pszczelarz raczej nie zostawi w ulu miodu rzepakowego ;-)))

    Nie napadajcie na straż pożarną - strażacy mają "swoich" pszczelarzy którym podrzucaja rojki. a jak nie to koła pszczelarskie w danym regionie źle działają.

    W stanach pszczoły nie giną tylko 'znikają' z uli - i nie wiadomo dlaczego (najprawdopodobniej odlatują by nie umrzeć w ulu ale...)

    Wielkim problemem są choroby pszczół, ale i osłabienie ma w tym swoją role.

    Prywatnie dodatkowo widzę problem w zmianach klimatycznych - kto z was zauważył że w wielu regionach polski LIPY kwitły na początku CZERWCA (a nie w lipcu!!!). Małe przyjaciółki odczuwają to na własnej "skórze" znacznie bardziej bo są bliżej przyrody i są od niej zależne. Ostatnio w ulach nam wariują i nie chcą np. przyjąć nowych matek i to po parę razy. (pomagam przy pszczołach w małej pasiece)

    dokarmianie pszczół cukrem też jest "trujące" odkąd polskie cukrownie przeszły 'w obce ręce' - dlaczego? cukier zawiera NaCl i praktycznie nie można w sklepach kupić dobrego dla pszczół cukru (dawniej paczkowała cukrownia na czystej linii, teraz paczkują firmy wyspecjalizowane na liniach 'niedomytych') - można oczywiście kupować specjalne pokarmy ale.. opłacalne jest to przy dużych pasiekach a pszczelarz "kilkurodzinowy" który traktuje to raczej jako hobby 'płacze' i płaci (lub przestaje prowadzić pasiekę!!!

  • 02.07.2011 (08:43)
    Zgadzam się że pszczelarze zabierają miód pszczołą- ich pokarm zimowy. Jednak niech każdy mi powie ile rodzin spotkał w naszych lasach dziko żyjących?? Przecież rocznie ucieka pszczelarzom setki jeśli nie miliony rodzin do lasu w wyniku naturalnej rójki. To gdzie one są?? Ja wam powiem - nie przetrwały bo nikt nimi się nie opiekował.
    Niestety nasze pszczółki tak się udomowiły że bez pszczelarza ani rusz. Też jestem pszczelarzem i wiem że nasze pszczółki najlepiej zimują na czystym wysokiej jakości cukrze. A dowodem jest to że ile rodzin czasem zostawiam na zimę na naturalnym miodzie- tyle ich zginie. Dla laików - Badania wykazały że pszczoła przez cały pobyt w ulu zimą nie wypróżnia się, dlatego pokarm który zjada powinien składać się w 100% w cukrów prostych które są w 99% przetwarzane na energię a tylko tej 1% wydalany w kał. Kał ten przez całą zimę nosi w sobie a wiosną podczas pierwszego oblotu wydala go z siebie. Dlatego pszczelarze - karmcie swoje podopieczne najlepszym cukrem. Ja kupuje taki specjalnie dla pszczół - przebadany w laboratoriach, jest on drogi ale stać mnie - ponieważ za to każda rodzinka pszczela odpłaci mi się w przyszłym sezonie. Znam jednak takich pszczelarzy którzy nie dają nic albo dają taki pokarm że to woła o pomstę do nieba. Niestety tacy pszczelarze nie zasługują na miano pszczelarzy - a to oni najwięcej skarżą się, że padają pszczoły. Z pszczelarskim pozdrowieniem Damian
  • 01.07.2011 (13:33)
    ~Edek
    Ja również zgadzam się ze Zbigniewem że chyba tylko Jasio trafił w sedno sprawy. Przez długie lata uczyłem biologi w szkole średniej i teraz złapałem się na tym że nic nie mówiłem o ochronie tego gatunku. Interesuje się tym problemem od dawna czytałem badania amerykańskich naukowców którzy udowodnili że nawozy nie szkodzą pszczołom ale za to udowodnili że pszczoły dziko żyjące w lasach mają o 90 procent mniejszy odsetek zachorowań i śmierci owadów niż te którymi opiekują się ludzie i u których miód jest wybierany i zastępowany cukrem. To by potwierdzało teorie Jasia. Panie Jasiu kto wie może właśnie odkrył rozwiązał Pan zagadkę jeśli by tak było minister gospodarki Japonii dużo by dał aby z panem porozmawiać na ten temat bo jak wiemy tam już od dawna tych owadów nie ma.