Miłość do aktywności fizycznej i biegania zaczyna się jeszcze w łonie matki. Naprawdę. Przekonują o tym na łamach czasopisma "The FASEB Journal" naukowcy z Baylor College of Medicine i Texas Children's Hospital. I przedstawiają poważne dowody. Choć swoje badania prowadzili na myszach, są przekonani, że podobny efekt obowiązuje też u człowieka.

Miłość do aktywności fizycznej i biegania zaczyna się jeszcze w łonie matki / allOver/TPH /PAP

Przeprowadzone przez nich eksperymenty pokazywały, że jeśli myszy w ciąży spontanicznie dużo biegają, ich potomstwo także jest bardziej aktywne. Co ciekawe, jak przyznaje współautor obecnej pracy, dr Robert A. Waterland, wiele wcześniejszych badań pokazywało podobny efekt u ludzi: dzieci bardziej aktywnych w ciąży matek też okazywały się bardziej skłonne do aktywności fizycznej. Problem w tym, że do tej pory nie było sposobu, by wykazać, co dokładnie jest tego przyczyną. Nie było jasne, czy aktywne matki uczą swoje dzieci zamiłowania do ruchu czy może przekazują im te skłonności w genach. 

Autorzy najnowszej pracy zaprojektowali eksperyment, który pozwolił to wyjaśnić. Do eksperymentu wybrali identyczne genetycznie myszy, które były najbardziej aktywne i miały ochotę, by bardzo dużo biegać. Połowę z nich w ciąży umieszczono w klatkach, które taką aktywność fizyczną umożliwiały, połowę w takich, gdzie nie dało się biegać. 

We wczesnym okresie ciąży myszy z pierwszej grupy biegały nawet do 10 kilometrów dziennie. A dokładnie - w związku z odmiennym od naszego trybem aktywności - w nocy. Stopniowo ich aktywność się zmniejszała, ale nawet na początku trzeciego trymestru ciąży pokonywały średnio na dobę po 3 kilometry. Potomstwo tych właśnie matek było potem nawet do 50 procent bardziej ruchliwe, niż myszy urodzone przez matki normalnie chętne do biegania, które jednak w ciąży nie miały takiej okazji. Co więcej, owa zwiększona skłonność do wysiłku utrzymywała się u nich także w wieku dorosłym. 

Zdaniem autorów pracy, te wyniki dość zdecydowanie wskazują na to, że tryb życia matki ma dla aktywności potomstwa kluczowe znaczenie i u ludzi efekt ten także powinien być widoczny. Choć większość z nas zakłada, że zamiłowanie do ćwiczeń matki przekazują nam w genach, wydaje się, że czynniki czysto środowiskowe w czasie ciąży też mają istotne znaczenie - mówi dr Waterland.

Jeśli taki efekt faktycznie uda się u człowieka potwierdzić, może on być podstawa nowej strategii walki z plagą otyłości. Już nie tylko dieta ciężarnej kobiety, ale też poziom jej aktywności fizycznej może istotnie wpływać na to, jak skutecznie jej dziecko będzie w stanie chronić się przed nadwagą. 

Lekarze już od dawna uważają, że kobiety w ciąży, jeśli tylko nie ma komplikacji, powinny przez co najmniej pół godziny dziennie, z umiarkowaną intensywnością ćwiczyć. Teraz, kiedy okazuje się, że takie ćwiczenia są dobre nie tylko dla nich, ale i dla ich dzieci, prawdopodobnie łatwiej będzie je do takiej aktywności przekonać. Oczywiście pod kontrolą lekarza.