Naukowcy z Uniwersytetu w Oksfordzie informują o pierwszym sukcesie terapii genowej mukowiscydozy. Po raz pierwszy od 26 lat, od kiedy prowadzone są próby skorygowania błędnego genu CFTR, którego mutacje prowadzą do zaburzeń wydzielania śluzu, między innymi w płucach, udało się zauważalnie poprawić stan pacjentów. Pisze o tym w najnowszym numerze czasopismo "Lancet Respiratory Medicine".

Zobacz również:

  • „Mukowiscydoza to choroba nieuleczalna, natomiast postęp medycyny powoduje zdecydowane zwolnienie nasilenia przebiegu tej choroby, jej złagodzenie. Dzięki temu przedłużamy naszym chorym życie” - mówi dr Andrzej Pogorzelski pediatra pulmonolog z Kliniki Pneumonologii i Mukowiscydozy w Rabce Zdroju. „Nasi chorzy muszą poświęcać dużo czasu na realizowanie tych wszystkich zaleceń i tych wszystkich metod leczenia, które pozwalają na znaczące przedłużenie ich życia. W zależności od stanu chorego to może być od kilkudziesięciu minut w ciągu dnia do nawet kilku godzin” - dodaje dr Pogorzelski. Przyznaje, że przy zaawansowanej chorobie normalne funkcjonowanie osoby chorej na mukowiscydozę jest praktycznie niewykonalne. Jak podkreśla dr Pogorzelski, podstawowym problemem chorych na mukowiscydozę w Polsce są pieniądze. „Mamy ograniczony dostęp do niektórych leków, które owszem są, można je kupić, ale co z tego, kogo z nas będzie stać na wydawanie pięciu, sześciu tysięcy złotych miesięcznie na leki przez całe swoje życie. Można to zrobić raz, zadłużając się, ale nie da się robić cały rok na okrągło” - podkreśla dr Pogorzelski. więcej

Mukowiscydoza to najczęściej występująca u ludzi choroba genetyczna, na którą na całym świecie choruje około 90 tysięcy osób. Jej najpoważniejszym objawem jest wydzielanie przez organizm nadmiernie lepkiego śluzu, który zaburza pracę wielu organów, głównie w układzie oddechowym, pokarmowym i rozrodczym. Najpoważniejsze powikłania, nawracające infekcje płuc prowadzą do śmierci nawet 90 procent chorych.

Przyczyny mukowiscydozy odkryto w 1989 roku, kiedy okazało się, że odpowiadają za tę chorobę mutacje genu CFTR, odpowiedzialnego między innymi za syntezę błonowego kanału chlorkowego. Od tego czasu odkryto już około 2 tysięcy wywołujących chorobę mutacji CFTR i wielokrotnie podejmowano próby terapii genowej, która mogłaby ten błąd skorygować. Do tej pory, bezskutecznie.

Najnowsza metoda polega na wziewnym podawaniu DNA zawierającego poprawną wersję uszkodzonego genu tak, by po dotarciu do komórek płuc mógł poprawić ich działanie. "Pacjenci, którzy zostali poddani tej terapii wykazują znaczącą, choć umiarkowaną poprawę w porównaniu z chorymi, którym podawano placebo. Nie było też żadnych zastrzeżeń co do jej bezpieczeństwa" - mówi profesor Eric Alton z National Heart and Lung Institute przy Imperial College London. "Choć efekty nie były konsystentne, a jedni pacjenci reagowali lepiej, niż inni, uznajemy wyniki drugiej fazy testów klinicznych za obiecujące".

Dwuletnie badania objęły 136 cierpiących na mukowiscydozę osób w wieku co najmniej 12 lat. Część z nich otrzymywała co miesiąc do inhalacji dawkę 5 ml preparatu pGM169/GL67A, pozostali roztwór soli fizjologicznej jako placebo. Stan ich zdrowia monitorowano z pomocą standardowego testu tak zwanej natężonej jednosekundowej objętości wydechowej (FEV1), czyli maksymalnej ilości powietrza, którą byli w stanie wydmuchać w ciągu sekundy.

Po roku leczenia, u 62 poddanych terapii pacjentów FEV1 wzrosło o przeciętnie 3,7 procent, w porównaniu z grupą otrzymującą placebo. Niektórzy pacjenci reagowali słabiej, niektórzy silniej. U połowy chorych, którzy na początku testu mieli gorsze wyniki poprawa FEV1 sięgała nawet 6,4 procent. Terapia była dobrze tolerowana i częstość efektów ubocznych u pacjentów otrzymujących lek i placebo była taka sama.

"Wiemy, że terapia nie jest jeszcze gotowa, by trafić do pacjentów, ale osobiście jestem tymi wynikami zachwycona - są znacznie lepsze, niż się spodziewaliśmy" - mówi Deborah Gill z Uniwersytetu w Oksfordzie, której zespół opracował serie genetycznych instrukcji, "podawanych" w ramach tej terapii. "Na razie byliśmy w stanie podawać zaledwie łyżeczkę preparatu i możemy mieć nadzieję, że zwiększenie dawki przyniesie jeszcze lepsze wyniki".

Poszukiwania terapii genowej mukowiscydozy były prowadzone od samego początku. Wydawała się łatwym celem bo wywołuje ją usterka jednego genu, a komórki płuc są łatwo dostępne drogą inhalacji. Mimo to okazało się, że wprowadzenie do tych komórek odpowiednich ilości zdrowego DNA nie jest łatwym zadaniem. Sukces przyniosło dopiero wykorzystanie jako nośników pęcherzyków tłuszczowych zwanych liposomami.

"W przypadku tej choroby już nawet sama stabilizacja pracy płuc ma znaczenie" - podkreśla współautor pracy profesor Stephen Hyde z Gene Medicine Research Group na Uniwersytecie w Oksfordzie. Zwykle stan chorych z roku na rok o parę procent konsekwentnie się pogarsza, zatrzymanie tego procesu może mieć kluczowe znaczenie dla przedłużenia im życia. Choć więc na pierwszy rzut oka poprawa wydaje się niewielka, dla pacjentów oznacza   dostrzegalną różnicę. To bardzo dobry punkt wyjścia do dalszych badań...

PRZECZYTAJ KONIECZNIE:

Terapie genowe, komórki macierzyste - ile nadziei, ile szumu?