Pierwszy wybuch jądrowy może być uznany za początek nowej epoki w dziejach Ziemi, antropocenu. Proponują to w najnowszym numerze czasopisma "Quaternary international" brytyjscy naukowcy. Pierwszym autorem pracy jest doktor Jan Zalasiewicz, stratygraf z University of Leicester, który w rozmowie z RMF FM tłumaczy potrzebę ustalenia tej daty i wyjaśnia, dlaczego powiązanie jej z początkiem okresu prób jądrowych to dobry pomysł.

Posłuchaj całej rozmowy Grzegorza Jasińskiego z Janem Zalasiewiczem

16 lipca 1945 roku, data pierwszej próby z bronią jądrową, przeprowadzonej w pobliżu Alamogordo w stanie Nowy Meksyk, to z pewnością moment o przełomowym, historycznym znaczeniu. Grupa brytyjskich geologów uznaje go jednak za coś więcej, początek nowej epoki geologicznej, antropocenu, czyli epoki, w której człowiek istotnie przyczynia się do zmiany oblicza Ziemi.

Jak tłumaczy w rozmowie z RMF FM doktor Zalasiewicz, wiele dowodów wskazuje na to, że pewne procesy fizyczne, chemiczne, biologiczne, wreszcie geologiczne uległy na Ziemi zmianie od czasu, gdy człowiek coraz silniej zaznacza tu swoją obecność. Można uznać, że co najmniej od początku rewolucji przemysłowej żyjemy w nowej epoce geologicznej. Wypada określić jakąś granicę, od której miałaby się rozpocząć.

Pojecie antropocenu wprowadził do literatury naukowej w 2000 roku holenderski chemik Paul Crutzen. Pojęcie szybko się spopularyzowało także poza środowiskiem naukowym. Od tego też czasu trwają spory, czy faktycznie mamy do czynienia z nową epoką i jak określić jej początek. Grupa naukowców pod kierunkiem Zalasiewicza proponuje jako ową granicę właśnie początek prób jądrowych, które zapisały trwały ślad na Ziemi w postaci rozproszonych pierwiastków promieniotwórczych o długim okresie połowicznego rozpadu, na przykład plutonu-239.

Doktor Zalasiewicz zwraca uwagę, że mniej więcej e tym samym okresie, w połowie XX wieku, rozpoczęła się na świecie na masową skalę produkcja tworzyw sztucznych. Do tej pory wytworzono około 6 miliardów ton plastików, które trafiły do ziemi, ale i oceanów. W tym okresie także doszło także do przyspieszenia erozji gleby, związanej choćby z budową miast, zwiększenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery czy zwiększania ilości azotu w glebie, związanej z masowym stosowaniem w rolnictwie nawozów sztucznych. Powiązanie całego tego zespołu procesów z początkiem prób jądrowych, możliwym do wykrycia w osadach jeszcze po milionach lat, wydaje się najlepszym pomysłem.

Praca otwiera dyskusję, której kulminacja przypadnie w 2016 roku. Wtedy grupa doktora Zalasiewicza przedstawi swoją propozycję w Podkomisji Stratygrafii Czwartorzedu, która zdecyduje czy trzeba definiować antropocen i ewentualnie jak to można zrobić. To gremium zdecyduje, czy przedstawić projekt do ostatecznej akceptacji Międzynarodowej Komisji Stratygrafii. Te procesy trwają bardzo długo, niemal w "lodowcowym" tempie - podkreśla doktor Zalasiewicz. Rok 2016 to kompromis między opinią tych, którzy sprawę chcieliby rozstrzygnąć w ciągu tygodni czy miesięcy, a normalną w tych przypadkach, znacznie dłuższą skalą czasową - dodaje.